reklama

Laktacja

pytia pisze:
U mnie chyba powrót do całkiem niezłej laktacji. Mały najada sie bez problemu z jednego cyca. W nocy nawet z drugiego musiałam odciągnąć, bo się sporo zgromadziło, a Jaś najedzony spał w najlepsze. Ufff, kamień z serca, oby tak dalej.

u mnie też już swietnie

byłam dzisiaj w czytaelni 5 godznin i myślałm że mi piersi riozsadzi - wracałam do domu taksówką i zjednego cyca 120 mlk a drugim nakarmiłam małego do syta :)

w końcu!!!!!
 
reklama
Czy macie poranione brodawki?? czy to już przeszłość??? bo ja mam rak strasznie pogryzione, że aż mi się ranki porobiły, kupiłam nakładki silikonowe ale mała ich nie lubi. Gin mi dał antybiotyk, żeby się tam nic nie porobiło ale ranki się przecież od antybiotyku nie pogoją :(:( ja chyba przyciągam do siebie nieszczęścia :) jeden stres mija, drugi się zaczyna..teraz to chyba już tak zawsze będzie:)
 
kasianka pisze:
Czy macie poranione brodawki?? czy to już przeszłość??? bo ja mam rak strasznie pogryzione, że aż mi się ranki porobiły, kupiłam nakładki silikonowe ale mała ich nie lubi. Gin mi dał antybiotyk, żeby się tam nic nie porobiło ale ranki się przecież od antybiotyku nie pogoją :(:( ja chyba przyciągam do siebie nieszczęścia :) jeden stres mija, drugi się zaczyna..teraz to chyba już tak zawsze będzie:)

Ja miałam ten problem przez pierwszy tydzień, aż mi się strupki robiły, ktore zatykały wypływ z kanalika i zastój mi się robił, musiałam masować pierść i na chama odciągać. Ale kupiłam sobie maść Bepanthen - bardzo szybko mi pomogło, smarowałam sobie po każdym karmieniu dosyć grubą wartwę - kilka dni i po sprawie. Polecam!
A teraz mały już dobrze się przyssiewa, więc nie mam tego problemu.
 
catherinka pisze:
kasianka pisze:
Czy macie poranione brodawki?? czy to już przeszłość??? bo ja mam rak strasznie pogryzione, że aż mi się ranki porobiły, kupiłam nakładki silikonowe ale mała ich nie lubi. Gin mi dał antybiotyk, żeby się tam nic nie porobiło ale ranki się przecież od antybiotyku nie pogoją :(:( ja chyba przyciągam do siebie nieszczęścia :) jeden stres mija, drugi się zaczyna..teraz to chyba już tak zawsze będzie:)

Ja miałam ten problem przez pierwszy tydzień, aż mi się strupki robiły, ktore zatykały wypływ z kanalika i zastój mi się robił, musiałam masować pierść i na chama odciągać. Ale kupiłam sobie maść Bepanthen - bardzo szybko mi pomogło, smarowałam sobie po każdym karmieniu dosyć grubą wartwę - kilka dni i po sprawie. Polecam!
A teraz mały już dobrze się przyssiewa, więc nie mam tego problemu.

Tez używam Bepanthen, ale na początku musiałam sobie kupić muszle laktacyjne.
Musze powiedzieć, że mi pomogły.
No i raz pominęłam karmienie z jednej piersi (ale pokarm odciągnęłam). To też dało wytchnienie
 
ja na szczęście problemu z popękanymi brodawkami nie miałam...ale za to mój mały ssak z upodobaniem drapie mnie po biuście i siebie po twarzy...wyglądamy jak indianie, regularne przycinanie paznokci mało daje, jagoda i tak znajdzie sposób, aby mnie zadrapnąć...no cóż..
 
a czy mozliwe jest aby jedna z piersi produkowala mniej mleka iz druga??bo moja prawa piers jest przepelniona i nie jest wazne ze przed chwila karmilam a druga nie moze sie napelnic tak jak prawa.
a ostatnio nawet mala sie denerwuje jak ja przystawiam do lewej piersi,niby zsie ale nie slychac aby przelykala-czyzbym nie miala tam pokarmu albo jest on za malo sycacy?

z mojej malej ulewaniem to jest tak ze jej sie odbija-czasem normalnie a czasem z takim bulgotem,odkladam ja po czym jej sie ulewa tak ze cala jest mokra ,wiec ja przebieram no i dalej do karmienia,odbicia -ulewanko - czasem to brak mi juz cierpliwosci.
 
Fioolka, czasem tak bywa, że jedna pierść produkuje więcej niż druga, czasem tez dzieci wybierają sobie, z której piesi wolą pić. Jednak należy przystawiać jednakowo do obu, bo inaczej w tej mniej używanej pokarm w końcu zaniknie. Mój synek też sporo ulewa, ale najczęściej nie przystawiam go potem od razu, tylko czekam do następnego karmienia (jeśli bardzo dużo uleje, karmienie następuje szybciej, np. już po godzinie).
 
Nam położne w szpitalu powiedziały, że nie trzeba trzymać dziecka, żeby mu sie odbiło (przy karmieniu TYLKO piersią). Trzeba położyć malucha na boku. Ja tak robię

A dziś wygrałam dla siebie. Nakarmiłam ją i dostałam przypływu uczuc matczynych. Zaczęłam ją tarmosić i ściskać. I dostałam za swoje!!! Udekorowała mnie serkiem!!!
pomyslałam sobie: Kinga, jesteś stara, a aka głupia!!! ::) ::) ::)
 
reklama
Ja jeszcze w szpitalu, z tego wszytskiego zapomniałam, że trzeba dziecko podnieść do odbicia ;D ale pamiętałam o tym, że po jedzonku, kładzie się maluszka na boku i przez dwa dni raz mu się ulało. Także to co piszesz Kinga, u mnie się potwierdziło.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry