reklama

Lipcowe Mamy 2007 :))

Ja też zmieniłam suwaczek, a co!!! :)
Bazylia nie martw się jak poczujesz ruchy, to nie będziesz miała wątpliwości, że to TO :)
Niech Ci się nie robią żadne zmiany na siatkówce, tylko poszukaj ludzkiego okulisty!!! Moze znajdziesz takiego, który wpisze to magiczne zdanie: "wada wzroku jest wskazaniem do cc"
 
reklama
He, he, widzę, że tu dziś atak klonów w postaci pedantycznych mamuś. Moja też z tej parafii. ;-)
No to klops z tym przedporodowym pocieszaniem - nie dość, że jedna jest "Jej Wysokość", to jeszcze obie "Ich Cesarskie Moście"...:-D
Marika, od razu tam "chaotyczne pisanie". Kochana, Ty za skromna jesteś. To jest klasyczny literacki strumień świadomości. Nie dość, że Leśmian, to jeszcze Joyce... :-D:-D
 
Witam,
A ja się już tak objadłam pączków i oponków że ledwo chodze :-) już dziś nawet nie gotuję obiadu :tak:

Dziewczyny ja mam jakiegoś dziwnego stresa :-( boję się ze z dzidzią coś jest nie tak :-( ,zamiast czuć więcej ruchów to wydaje mi się ze czuję ich mniej :-( jutro idę na USG i mam nadzieję że lekarz rozwieje wszystkie moje obawy.

Marika cudne pieski,jednak przy dwójce dzieci nawet niebędę mieć czasu dla psa :tak: ale gdy się przeprowadzimy do domku to chcę mieć bernardyna :tak: :-)

Ja też zaczynam bać się porodu,choć podono drugi jest łatwiejszy :-D przy pierwszym jakoś specjalnie się nie namęczyłam ( na porodówce 15 min a jakieś delikatne bóle 3 godz) choć wtedy miałam więcej ruchu i dość długo pracowałam :tak: a teraz prawie cały dzień na siedząco :szok:
 
Wiecie co, ja też już kombinowałam, czy nie mam jakichś wskazań do cesarki. Zawsze byłam niskociśnieniowcem, a gdzieś przeczytałam, że w takiej sytuacji przy porodzie istnieje ryzyko odklejenia się siatkówki. No więc dawaj, mówię o tym ginowi. A on na to, że po pierwsze, to bzdura, a po drugie, kłopotów z oczami od jakiegoś czasu nie traktuje się jako wskazania do cc - no chyba że pacjentka ma jakąś przeogromną wadę wzroku. Wniosek: nie licz, babo, na cesarkę.
 
Zebrra, w celu wydania takiego raportu trzeba by Cię nieco literacko zinwigilować. Teraz lustrowanie jest w modzie. A luty ma być od tego roku Miesiącem Raportów... :-D:-D
 
Z jednej strony masz rację Mila, ale ja wiem, że będę ją miała. Zresztą tak czy inaczej damy radę, przed nami tyle kobiet urodziło, więc nam też się uda. Chyba bardziej bałabym się nie samego porodu jako takiego, tylko tego, czy w tak waznej dla mnie chwili spotkam na swojej drodze życzliwych mi ludzi, a nie takich, co to z łaski coś zrobią, bo nie dokończyli herbaty...
 
Mi tam niestety bliżej do grafomanii Masłowskiej, a szkoda ;)
Mila, otóż nie: bo ja po moich bataliach z różnymi (naprawdę wieloma) lekarzami wiem jedno - trzeba polegać na sobie. Mi tez kilku lekarzy powiedziało, że sama wada wzroku nie jest wskazaniem do cesarki - i z tym się zgodzę, bo wiele jest kobiet które pomimo dużej wady wzroku urodziły naturalnie (vide moja mama). Ale jest druga strona medalu, po pierwsze ŻADEN lekarz nie wspomniał, że przy takiej wadzie wzroku jak moja (-6) TRZEBA zbadać się pod koniec ciąży! wzrok może się drastycznie pogorszyć, a przy np. długoletnim noszeniu szkieł kontaktowych zwyrodnienia na siatkówce są normalne, a uaktywniają się często własnie podczas ciąży! Mam gorzkie przeświadczenie o niedouczeniu (bez obrazy dla kompetentnych, przyjaznych ludziom wyjątków) i znieczulicy lekarzy, oparte niestety na prywatnych tragicznych doświadczeniach. I na pewno nie pójdę potulnie na poród naturalny tylko dlatego że jakiś konował tak powiedział - dopóki nie sprawdzę stuprocentowo czy nie pogorszy mi się wzrok, czy nie grozi mi odklejanie siatkówki. Tu na babyboom pisała jedna z dziewczyn, że marzyła o porodzie naturalnym, a z wadą wzroku wysłała ją na cc okulistka - własna matka, która stanowczo nie zgodziła się na normalny poród. To chyba o czymś świadczy. Na Twoim miejscu Mila sprawdziłabym również dla świętego spokoju to niskie ciśnienie. Chyba że, tak jak pisałaś, bezgranicznie ufasz swojemu lekarzowi.
 
reklama
O ludzi to ja się też boję, bo moją ciążę prowadzi fantastyczny wg mnie lekarz, który jednak ma jedną wadę: otóż nie pracuje już w żadnym szpitalu. Nie mogę więc liczyć na jego towarzystwo w trakcie porodu - pójdę do szpitala zupełnie w ciemno. Do tej pory pocieszał mnie fakt, że wybieramy się do szkoły rodzenia, w której zajęcia prowadzi ponoć fajna położna z tego wybranego szpitala. Liczyłam na to, że ją poznamy i pogadamy z nią o dodatkowej, prywatnej opiece. Ale ponoć od 1 stycznia położne nie mają już prawa odbierać porodów poza swoimi dyżurami :szok:. Wiecie coś o tym?
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry