Marika, we śnie był nas cały tłum kobitek. Pamiętam, że na 100% rozmawiałam z
Bazylem. A o wygląd się nie martw - weźmiesz się za spalanie tłuszczyku po ciąży. Zresztą Mały przy piersi Ci w tym na pewno pomoże. W razie czego zapraszam do mnie na biegi przełajowe. Przeciągnę Cię klika razy po lesie, potem wrzucę na steperek i zapomnisz o fałdkach ;-).
Zebrra, no to dla mnie ten wózek chyba jednak odpada. A szkoda, bo podobał mi się prawie tak jak X-lander, a cena była jednak korzystniejsza.
I to nie koniec kiepskich wieści. Przed chwilą dzwoniłam do szpitala, w którym chcę rodzić. Poinformowano mnie, że decyzja o opłaconym porodzie rodzinnym wcale nie gwarantuje, że rzeczywiście będę tak rodziła. Pani stwierdziła, że to jest loteria, zależna od liczby aktualnie rodzących pacjentek - kto pierwszy, ten lepszy. Dotyczy to nie tylko sali jednoosobowej (tę mogłabym sobie od biedy podarować, choć na salach kilkuosobowych nie ma odwiedzin - do rodzinki trzeba wyjść... do korytarza), ale także uczestnictwa męża w porodzie!!!!! :-

-

-(W dodatku ZZO jest co prawda bezpłatne, ale przeciwwskazaniem do niego jest skrzywienie kręgosłupa, które od lat posiadam.
Naprawdę się załamałam - nie wyobrażam sobie rodzić sama i bez znieczulenia...