Ja mysle, ze z facetow nie mozna za bardzo rozpieszczac
Przyklad mojej znajomej: Od poczatku starala sie byc wzorowa zona. Idealnie dbala o dom, pracowala, smaczne obiadki, kanapeczki do pracy, salateczki do pracy, pomoc mezowi w jego hobby, odciazanie go z jakichkolwiek prac domowych, potem dziecko i znowu (z jej woli) wszystko na jej barkach. Bo maz ma prace, hobby itp. itd. No miodzio!! Raj dla faceta!! I wiecie co- zero docenienia z jego strony

Ona brnela coraz bardziej w ten slepy zaulek. Dzis, 10 lat po slubie, ona dalej- wedlug mnie- idealna ale jak on ja traktuje...

Poniza, wysmiewa, lekcewazy, ignoruje i dreczy psychicznie. Szok!! Dochodzi do tego, ze jak ona chce pojsc do pracy (dorabia sobie) to musi prosic meza !!! zeby popilnowal ich dziecko!!!

Musi byc grzeczna!!! zeby on jej dal kase!!! A na pomysl o 2 dziecku (to jej marzenie) juz od 4 lat ma kolejne wymowki!!! Ostatnio wymyslil, ze jej zrobi dzidziusia jak ona zdobedzie czarny pas w karate (oboje chodza na JEGO hobby bo on tak chce!!)

Ale warunek co??
Jak ja to widze i slysze to sobie mysle: chciala byc poprostu dobra zona i co ?? I to babka z klasa, nie zadna "Zoska z bagien".
Mowie Wam- nie ma co za bardzo rozpieszczac bo to sie moze obrocic przeciwko nam
