A ja dziewczynki chyba stanę się stała bywalczynia u mojego ginekologa... Tydzień temu przez,brak ruchów a dziś chyba też będę musiała iść sprawdzić szyjkę... Kilka dni temu zbagatelizowalam sprawę... Po skorzystaniu z toalety na papierze miałam biale/galaretowate coś... Uznałam, że jak białe i bez krwi to na pewno żadna część czopu, i że nawet jeśli to pewnie trochę może wypaść... I machnęłam na to ręka jak to ja... A po wczorajszej szkole rodzenia (i edukacji w Google) uznałam, że dziś o 9 zadzwonię do ginekologa... Tydzień temu wszystko mi sprawdził (razem z KTG) a szyjki nie patrzył... No to teraz czas na szyjke... Wolę stlamsic to swoje luzactwo i pójść niż później mieć do siebie pretensje, że nie zareagowałam choć moglam