reklama

Lipcowe mamy 2018

Myślę ze byłoby im mniej smutno bo przynajmniej nie odczuwaliby tej litosci od wszystkich i nie musieli by wszystkim odkrecac ze jednak ciązy nie ma.. Ja do 12 tc ciązy nie będę chciała nikomu powiedziec prócz męza i moze rodziców, ewentualnie przyjaciółki bo przy jej ciazy wiedziałam tylko Ja i jej partner, o poronieniu zresztą do tej pory wiem tylko ja i jej partner..
A u mnie wiedzą wszyscy mimo, że mam kłopoty. I już tu pisałam, że wiem w ilu ludziach mam wsparcie. Wątpię, żeby mi było lepiej gdybym leżała sama jak palec. Gdyby nie Ci wszyscy ludzie to bym była kłębkiem nerwów. Oni mnie motywują, dzięki nim inaczej myślę.
 
reklama
1,5 roku aczkolwiek ostatnie pół roku to juz zadno z nas nie wierzyło ze sie uda bo lekarz stwierdził u mnie cykle bezowulacyjne i nawet tabletki nie pomogały przywołac owulacji.. odstawiłam wszystko czym faszerował mnie przez rok i chyba sie udało w drugim cyklu od odstawienia wszystkiego :) moja przyjaciółka stara się juz ponad 3 lata i na razie raz im sie udało ale poroniła :(
Moja znajoma z pracy stara sie prawie 3 lata ale rozwazaja in vitro bo ona ma pcos i nikłe szanse na ciąże. Inna znajoma z pracy to samo, pcos i 6 lat staran, są w trakcie procesu adopcyjnego. Obie żartuja że jedynym pozytywem takiej sytuacji jest brak antykoncepcji. No ale wiadomo wolalyby miec dzieci.

f2wlk6nllyt56xuu.png

oar8vfxm3ynusaok.png
 
Moja znajoma z pracy stara sie prawie 3 lata ale rozwazaja in vitro bo ona ma pcos i nikłe szanse na ciąże. Inna znajoma z pracy to samo, pcos i 6 lat staran, są w trakcie procesu adopcyjnego. Obie żartuja że jedynym pozytywem takiej sytuacji jest brak antykoncepcji. No ale wiadomo wolalyby miec dzieci.

f2wlk6nllyt56xuu.png

oar8vfxm3ynusaok.png

Moja szwagierka 8 lat, 8 razy zabieg in vitro i juz stracili nadzieje ze kiedykolwiek im się uda. Sami stwierdzili ze odpuszczają i postanowili się zając czymś innym.
 
nie mnie jednak według statystyk to w pierwszych tygodniach ciazy jest znacznie więcej poronień niz w 30 tygodniu.

No tak ale życie i tak to weryfikuje ciąża to dar i trzeba się cieszyć niektórzy nie mogą mieć dzieci i to jest smutne ja powiedziałam rodzinie rodzicom bratu i przyjaciołom wiedzieli ze się staramy wiec każdy się ucieszył gdyby coś złego się stało wiem ze mogę na nich liczyć i napewno nie patrzyliby z litością na mnie wiadomo ze pół wsi i fb nie musi wiedzieć o ciazy


Napisane na iPhone w aplikacji Forum BabyBoom
 
A u mnie wiedzą wszyscy mimo, że mam kłopoty. I już tu pisałam, że wiem w ilu ludziach mam wsparcie. Wątpię, żeby mi było lepiej gdybym leżała sama jak palec. Gdyby nie Ci wszyscy ludzie to bym była kłębkiem nerwów. Oni mnie motywują, dzięki nim inaczej myślę.
Mądre słowa. Lepiej powiedziec i miec pelne wsparcie we wszystkich. Jakbym ja np nagle trafila nie daj boze do szpitala, to trzeba by bylo ogarniac opieke nad mlodą kiedy M jest w pracy. A wtedy i tak by trzeba bylo powiedziec dlaczego w szpitalu leżę. Oczywiscie szpitala kazdej z nasz zycze dopiero na czas porodu :-) jedynie dziadkowi i babciom M (moi wszyscy dziadkowie i babcie nie żyją) powiemy na święta dopiero a tak to wiedzą wszyscy.

f2wlk6nllyt56xuu.png

oar8vfxm3ynusaok.png
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry