Nadal karmie w nocy, 5, 7 razy, różnie, czasem częściej, nie umiem zaplanować nocnego odstawienia, to jest ponad moje siły psychiczne chyba, Kostek jak go kladę na łóżku do spania to już piszczy i macha nogami z radości bo wie ze zaraz dostanie pierś...i wez tu wjedz z butelką czy innym zamiennikiem, przecież by mnie zabił płaczem, dlatego właśnie nie wiem jak to zorganizować

Nadal plamię, jeśli to okres to mi pasuje taka postać
uwaga będzie długi wpis o odstawianiu od piersi

niunia, u mnie był taki sam problem z karmieniem... w nocy 6-7 razy, w ciągu dnia nawet nie liczyłam, bo jak zęby szły to nawet co 5 minut dosłownie... nawet mi się momentami ubierać nie chciało... już byłam tym tak zmęczona, że płakać mi się chciało, a ileż ja się rad nasłuchalam o odstawianiu to ho ho! od specjalistów, rodziny i koleżanek, wszyscy po trochu: dawać smoczek, dawać wodę, odstawiać powoli, odstawiać nagle-radykalnie nie robić z dziecka wariata, zastąpić mlekiem ściąganym do butelki, zastąpić sztucznym, wywieźć na tydzień do dziadków, wynieść się z sypialni i zostawić z tym ojca, ba, nawet dostałam receptę na leki uspokajające dla dziecka na wszelki wypadek... pomijam że natalka nie toleruje smoczka ani butelki, podawanie wody wywołało histerię na sam widok butelki a dziadków nie mam żeby ją wywieźć, leków podawać nie będę, a mąż to jeszcze pracować musi, więc nie posłuchałam nikogo

Uznałam, że moim celem jest, żeby dziecko samo nie chciało piersi, bo jak ona chce a ja jej nie daję, to przerastało mnie to emocjonlnie, nałożyłam więc sobie takie nakładki, które kupiłam na wypadek poranienia brodawek po porodzie, takie cienkie silikonowe, ale z dziurkami, z myślą, że może jeść przez nie, tylko że to ciężko, to może jej się nie będzie chciało wstawać po taki wysiłek

i to był strzał w dziesiątkę! zaczęłam sabotaż już po kąpieli (jakieś 2 karmienia przed snem) żeby jej nie zaskoczyć w nocy i ona polizała tę nakłedkę i się trochę uśmiechnęła, trochę zdziwiła i sobie poszła i jej ogólnie powiedziałam, że nie ma mleka, bo ona już rozumie jak czegoś nie ma to rączki rozkłada i tak zrobiła, potem była powtórka tej samej sytuacji i jak szłyśmy spać ( a zasypiała przy cycku) to znów jej pokazałam te nakładki powiedziałam nie ma, przytul się do mamy i pokręciła się i zasnęła w końcu; w nocy wstała i jak zobaczyła silikon to w płacz, ale płakała moze ze 2 minuty (dłużej płacze jak jej mój telefon zabiorę) i od tamtej pory, jak tylko mówię, ze nie ma mleka to już nawet nie zagląda do stanika, więc te nakładki tylko na jedną noc zalożyłam i w sumie słuchaj przez 2 nocy pokwiliła i spała dość niespokojnie a potem koniec, wstaje o 7 na karmienie i śpi caluteńką noc! czyli w sumie to tylko tej jeden pierwszy raz w nocy płakała; w kwestii technicznej to jeszcze na pierwszy tydzień wyniosłam się na nocki do salonu, żeby zmienić jej otoczenie, drugi tydzień wróciłyśmy do sypialni i trochę znów się budziła (ale już bez płaczu) i spała na mnie na brzuchu jak noworodek znów i od wczoraj, minęły w sumie 2 tygodnie i już ćwiczymy odstawianie w dzień, moim celem jest karmienie tylko rano po wstaniu, niestety te nakładki w ciągu dnia nie zdają egzaminu bo łatwo spadają i się przesuwają i ona je łatwo ściąga więc mam inny mechanizm, takie naklejki na sutki pod sukienki jak się stanika nie nosi i ona to widzi i rezygnuje, wiem, że niektóre dziewczyny plastry przyklejają, albo też bandażem się przewiązują, ale według mnie to taka metoda mało stresują wyszła dla moje dziewczynki, z tym, ze wiadomo, każde dziecko jest inne, i każdy szuka na swoje metody, ale jeśli cokolwiek z moich sugestii Wam pomoze to będę szczęśliwa, bo to są szalenie trudne momenty