No to mi się nieźle nagromadziło do nadrabiania, ale sama jestem sobie winna.
Nie było mnie chwilkę bo najpierw mąż wziął w piątek urlop-niespodziankę, potem w sobotę trochę świętowaliśmy moje urodziny, w niedzielę z kolei dużo spędziliśmy na zewnątrz.
Dziś była na kilka godzin niania, która ma się zająć Zosią od lipca, i było bardzo fajnie, Zosia zadowolona a jak niania wyszła to Zosia się rozpłakała

Czyli rokowania są niezłe:-) ale mnie to i tak przeraża. Jeszcze mój mąż w pierwszym tygodniu w którym wracam to leci znowu do Paryża - świetny termin sobie wybrał, ale podobno nie może inaczej

Teraz zostałyśmy same, próbuję ją uśpić a sama nastawiam się na kawkę i tort z soboty.
Aha, dobra passa Zosi odnośnie spania w dzień chyba minęła, albo miała przerwę weekendową. A było już tak pięknie...Teraz znowu mamy lekką mordęgę przy zasypianiu:-( Chociaż nie, przepraszam, właśnie zasnęła (długo piszę tego posta), ale po drugim podejściu, z przerwą na nocnik. Zobaczymy ile pośpi...
paprotna, jak czytam o tej twojej teściowej jako opiekunce to tracę wiarę w nianie... Co za baba!
Spoko, co do snu już się nie wypowiadam, wiem jakie to może być frustrujące jak komuś się wydaje że wie lepiej czego chce nasze dziecko od nas;-) Sama się ostatnio z teściem o to pokłóciłam, a to była pierwsza nasza kłótnia ever.
Zazdroszczę że nie macie już smoka. Ja zamierzam coś z tym zrobić jak na dobre zadomowię się w pracy a Zosia przyzwyczai się do niani. Za dużo zmian to byłoby nie za dobre.
kemyt, ja jako mała dziewczynka uwielbiałam tramwaje. Tylko że mieszkałam w mniejszym mieście a tramwajem jeździłam w Warszawie, u kuzynki. Inna atrakcja to była winda

A ten ogród różany to chyba ogólnie jest fajny do spacerów? bo sobie go wygooglałam:-)
kemyt, fotelik samochodowy? Jaki, można wiedzieć, bo muszę kupić dla Zosi?
Ja jakoś ostatnio zaczęłam się oglądać za maluchami... A że dostałam właśnie w sobotę pierwszy raz okres więc temat zrobił się otwarty...:-)
zońka, masakra z tą nogą

ale pech! Jakbym mieszkała w Wawie to bym Ci Zońkę na spacer brała

Miałam pisać, że przydałby się wózek bliźniaczy, ale zapomniałam o mrówie... Nawet z mrówą mogłabym wyjść, naprawdę:-)
A jak teraz się czujesz i jak sobie radzicie - do kiedy masz męża w domu?
Dwie drzemki po godzinie to i tak nieźle, niedługo to wyda się nam luksusem...
optimistic, kurcze, naprawdę biedny Bartuś i wy razem z nim. Wy jesteście zmęczeni, ale on przecież na pewno też. Ja nie wiem czy to zęby, każde dziecko jest inne, może rzeczywiście skonsultuj jeszcze raz z pediatrą albo idźcie to jakiegoś innego?
A próbowałaś taki lek homeopatyczny ogólnie wyciszający i przeciwbólowy - Viburcol - ja nie testowałam (dałam Z może raz czy dwa) ale moje kuzynka pediatra twierdzi, że to jedyny lek homeopatczny który działa.
zuzaduza, no to Wiktorek nieźle wymiata, spryciarz jeden. Moja Zosia robi sobie jeździk z wózka jak nie zaciągnę hamulca. Cud że jeszcze jej nie odjechał i nie poleciała na twarz.