Ja sobie dziś zafundowałam hardcore z objazdówką po calym mieście....zaczynam rozumieć agresję jaką budzą w ludziach święta

R wrócił z warsztatu od razu bo okazało się, ze to do robienia to trzeba na zimnym aucie, więc musi pojechać po świętach i je zostawić na cały dzień. w związku z tym wymyśliłam, że dziś przewieziemy prezenty i rzeczy wigilijne od nas i siostry do mamy i żeśmy się wpakowali w gigantyczny korek popołudniowy

2 godziny przez miasto, myślałam, że wyjdę z auta i zacznę wyć...a na końcu mama i tak niezadowolona, bo mieliśmy jutro przywieźć rzeczy a dziś to za wcześnie
Ja jutro też z Flo zostaję - mam dzień dobroci dla dziecka i odpuszczam jej żłobek

Jestem pewna, że już kolo południa bedę tego gorzko żałować...ale ma Asia z Benem przyjśc, to moze oni trochę upiorną dziewczynkę zajmą. W planie mamy też sprzątanie i ostatnie pieczenie....dziś dobiłam makowiec, wiedziałam, że tak bedzie, ale nie przewidywałam, że aż tak spektakularnie opadnie:-) Nic to smak ma właściwy, a w kwesti wyglądu....niech się wstydzi, ten kto widzi...tak, że Kasia, uszy do góry, nawet jakby Ci mialo niezbyt wyjść
generalnie za rok mam nadzieję znowu wykazać się odwagą i spędzić święta u siebie...rok temu bosko było pół świąt w łóżku z pełnymi talerzami i filmami na DVD....albo moze jakiś przytulny pensjonacik? alternatywnie dziś w korku wymyśliłam, że skoro i tak nie jesteśmy katolikami, to równie dobrze możemy obejść święta w terminie prawosławnym, kiedy to już ogólny szał przedświąteczny mija;-)
Co do prezentów, to Flo od nas dostanie matę-farmę do zabawy, którą matka pracowicie paskudziła od jesieni (jutro postaram się wkleić zdjęcie ku przestrodze:-)) oraz do tego zwierzątka szydełkowe....mam niemal 100% pewność, że wzgardzi nimi, podobnie jak świnką peppa, ale tym razem byłam mądrzejsza i kupiłam do tego mega torebkę prezentową z najnowszym idolem - Myszką Miki, która powinna zachęcić do zawartości
Zmykam do łóżka, dobrej nocy;-)
nic, spadam do łóżka