Witajcie, wczoraj znowu mieliśmy gorszy dzień, więc nawet nie mialam czasu tu zajrzeć:-( Ale przynajmniej porozmawialiśmy w końcu z R dogłębnie na temat wspólnych błędów wychowawczych (takie male przygotowanie przed psychologiem) i doszliśmy, jak sądzę do słusznego wniosku, że pomijając ewentualne zaburzenia psychologiczne, tośmy po prostu naszą jedynaczkę potwornie rozpuścili i awantury mogą także wynikać ze zbyt wielkiej swobody...zwłaszcza rozpaczliwe wołanie tatusia i wyzywanie matki od najgorszych

Do tatusia chyba w końcu dotarło, że robi krzywdę dziecku ratując i pocieszając, jak matka usiłuje narzucić jakieś ramy...
nocka do bani była, ale to chyba z powodu kataru, młoda się co godzinę budziła, za to rano ubrałam ją i wystawiłam za drzwi i nawet oka na moment nie otworzyła
Dorka, Tosika, to widzę, że u Was hucznie było! no i dobrze, ktoś musi świętować, bo tradycja w narodzie zginie:-) Ale Seba to rzeczywiście miał sporo szczęścia, że nic się nie stało;-)
Madzia, no ja co rusz od własnej matki slyszę, że ona miała 3 dzieci i dawała radę więc dlaczego ja bym miala mieć fory typu żłobek czy jeżdżenie autem zamiast męczeńskiego tłuczenia się tramwajami, więc nie dziwi mnie, że obce osoby tym bardziej starają się mlodym matkom dokopać

To chyba typowo polska metoda ściągania w dół i żeby tylko0 komukolwiek nie bylo lepiej niż nam;-)
Kicrym, gratuluję pierwszych pierogów! no i zazdroszczę zapału, bo mnie i bez ciązy by się chyba nie chciało...ostatnie w domu z rok temu zrobiłam
Hashi, chyba zgłosimy Cię do tytułu Matki-Polki nowej dekady:-) Podziwiam, jak fantastycznie dajesz sobie radę w tym dziecińcu, choć przypuszczam, że musisz być kompletnie zajechana.., ja bym przynajmniej była
Kate, i jak Antoś dzisiaj? Z tymi próbkami do badania, to chyba rzeczywiście nie bedą wiele warte przy biegunce, ale może spytaj jeszcze lekarza?
My z wyjazdu weekendowego chyba będziemy musieli zrezygnować, bo Flo nadal potwornie zasmarkana i mimo, że jakoś wyraźnie się nie pogarsza, to pobyt w górach może zaszkodzić, więc obawiam się, że musimy go przelożyć na dogodniejszy termin;-) No i po zdjęciach Kubusia na nartach napaliłam się, żeby też spróbować...u nas może być kiepsko, bo dziecko łamagowate po rodzicach, ale może chociaż jakieś próby na biegówkach?;-)
Nic, idę do pracy przewalczyć weekendowego lenia...te 3 pod rząd długie weekendy to masakra, bo w żaden sposób nie można się z powrotem wdrożyć do normalnego funkcjonowania
