wtajcie :0
Iza..papugę..hmm ja mam jedną w domu, gada jak najęta, mówimy na nią Zimoch

albo Ika



Kasia, Surv...ooo niezłe doładowania przeziębnieniowe...muszę zapamiętać


Kate...super decyzja tak trzymać
Tosika...hmmmmm mniam mniam a z czym ta pizza bo jak z szynką parmeńską to przyjeżdżam do Cię... za 22 kilo

, przyszła nam nowa waga, wow....różne kolory...moja waga świeci się oszywiście na czerwono

, no ale coś tam leci w dół. albo lepiej napiszę....powoli jak żółw ociężale ruszyła maszyna po szynach ospale

Kic..moja koleżanka też jeździła i nic się nie stało, ja bym ze strachu się nie odważyła, zwłaszcza że już nie raz uciekałam przed tymi co umieją skręcać tylko w lewo np albo rozkraczą się na środku stoku

a tak poważnie to mojego brata kolega jechał grzecznie sobie w Zakopcu i znienacka wjechał na niego pewien wschodniomówiący Pan i kolega trafił ze wstrząśnieniem mózgu do szpitala, wiec radzę raczej 7 rano:-):-):-):-):-)..ja bym się też chętnie na narty wybrała ale narazie nie mieszczę się w swój narciarski mundurek:-). ale będziem mieć jakiś wyjazd firmowy na weekend na narty to się z małżem wybierzem, może do tego czasu się wbiję

Kamu...oj widać było że zabawa była przednia,
Pabla..ja też nie znam, tzn słyszałam ale nie wiem jak tam jest ale jestem tego samego zdania co Kasia

i już sama nie wiem co i jak...coś miałam napisać
u nas bez zmian, jeszcze jutro do pracy i woooolne
aktualnie szyję pcipciamkę dla kukusi bo jej aniołek przyniósł polarek to mama wykorzystuje

, nawet materiału zostanie dla Cinka i coś pokombinuję z innym polarkiem tylko muszę wykrój zrobić bo on tylko jednoczęściowe, poza tym , zrobiłam młodemu czapkę pod tytułem, czterej pancerni i pies i brakło mi dosłownie ociupinkę włóczki...nosz.....i teraz czekam na dostawę

co jeszcze, w sumie nic pracujem, walczym z dziećmi, bałagnem co mi się wieczny wydaje..i takie tam...nadal nie mieszczę się w żadne ze swoich rzeczy co doprowadza mnie coraz częściej do granic błękitu

no nic, idę odpalać maszynę
dobranoc