Witajcie kochane lipcówki!
My zabiegani od wczoraj rana... już sama nei wiem czy Wam wczoraj pisałam, że po spotkaniu z doradcą zawodowym w sprawie konkursu, pojechałam do moich rodziców po dzieci. Oczywiście zostaliśmy na obiecie i zanim wróciliśmy był już wieczór, więc kolacyjka, kompanko i dzieciaki do łózia, a my z małżonem do mojego brata. Ja już w czwartek zarezerwowałam sobie, że to ja sie napiję, a on będzie prowadził
Było bardzo wesoło, uśmialiśmy się do łez. Graliśmy w memory (taka gra, że trzeba odkryc dwie takie same karty) i było tak wesoło, że chyba dawno się tak nie uśmiałam 

Dziś rano nie miałam siły wstac do dzieci, a o dziwo obudziły się o 6 a nie o 7 jak zawsze. Ja wytrzymałam z nimi do 7:30, a potem zajął się nimi mąż a ja w kimono
Wstałam kolo 10 kiedy to mój małżonek wszedł do sypialni ze śniadankiem
;-) herbatka, chlebek i jajeczko na miękko
mniam mniam!
Później zabraliśy się z gruntowne porządki, podłogi (fugi), prasowanie góry ciuchów, a na obiadek znowu do moich rodziców
Byli też moi obaj bracia, więc znów było wesoło 
No i po obiadku dzieciaki poszły spać, więc zostawiliśmy je u moich i wróciliśy do domku dokończyc sprzątanko... a teraz dzieci już spią a w domu PRAWIE błysk

i to z inicjatywy mojego męża 
To tyle w skrócie co się działo u nas... jak znajdę chwilę to postaram się Was nadrobić. Zdążyłam sie doczytać że u Alusi i Ewelinki wszytsko OK - bardzo się cieszę i nie martw się już więcej Alusia na zapas!
Gustlicku widze, że zadowolona z powrotu do pracy! Taka odskocznia jest na pewno potrzebna, bo samej w domu można na prawdę zwariować... ja co jakiś czas łapię takiego, moze nie doła, ale po prostu świruję i nic mi się nie chce
My zabiegani od wczoraj rana... już sama nei wiem czy Wam wczoraj pisałam, że po spotkaniu z doradcą zawodowym w sprawie konkursu, pojechałam do moich rodziców po dzieci. Oczywiście zostaliśmy na obiecie i zanim wróciliśmy był już wieczór, więc kolacyjka, kompanko i dzieciaki do łózia, a my z małżonem do mojego brata. Ja już w czwartek zarezerwowałam sobie, że to ja sie napiję, a on będzie prowadził

Było bardzo wesoło, uśmialiśmy się do łez. Graliśmy w memory (taka gra, że trzeba odkryc dwie takie same karty) i było tak wesoło, że chyba dawno się tak nie uśmiałam 

Dziś rano nie miałam siły wstac do dzieci, a o dziwo obudziły się o 6 a nie o 7 jak zawsze. Ja wytrzymałam z nimi do 7:30, a potem zajął się nimi mąż a ja w kimono
Wstałam kolo 10 kiedy to mój małżonek wszedł do sypialni ze śniadankiem
;-) herbatka, chlebek i jajeczko na miękko
mniam mniam!Później zabraliśy się z gruntowne porządki, podłogi (fugi), prasowanie góry ciuchów, a na obiadek znowu do moich rodziców
Byli też moi obaj bracia, więc znów było wesoło 
No i po obiadku dzieciaki poszły spać, więc zostawiliśmy je u moich i wróciliśy do domku dokończyc sprzątanko... a teraz dzieci już spią a w domu PRAWIE błysk


i to z inicjatywy mojego męża 
To tyle w skrócie co się działo u nas... jak znajdę chwilę to postaram się Was nadrobić. Zdążyłam sie doczytać że u Alusi i Ewelinki wszytsko OK - bardzo się cieszę i nie martw się już więcej Alusia na zapas!
Gustlicku widze, że zadowolona z powrotu do pracy! Taka odskocznia jest na pewno potrzebna, bo samej w domu można na prawdę zwariować... ja co jakiś czas łapię takiego, moze nie doła, ale po prostu świruję i nic mi się nie chce


