• Weź udział w konkursie i wygraj laktator SmartSense i wyprawkę dla mamy 💖 Kliknij Do wygrania super nagrody, które ułatwią codzienne życie rodziców.

    Wygraj grę z serii Słonik Balonik dla maluszka 💖 Wchodź Zadanie jest proste. Działaj i wygrywaj

reklama

Lipiec 2009

pogoda super, nie jest ani za ciepło ani za zimno. Wróciłam już z urlopu, więc będę się rzadziej odzywać, ale czytać będę bankowo :-)
Powoli się szykujemy na Julkowe urodzinki. Modlę się, żeby mi tort wyszedł.
Julka jest gadatliwa, np dziś woła MAMA TY EE NIE CHCESZ JULA CHCE SIKU KUPE i kazał mi zejść z kibla :szok::-D Do tego ładnie woła siuśki i kupke czy to w domu czy na dworze, choć wpadki sie zdarzają. Dziś np zasikała mi wersalkę i nogę na spacerze, bo w locie już sikała. Za to wczoraj...:-D:-D:-D:-D Rano wstała i mówi mama ee, no to zdjęłam jej pieluszkę i poszła sikać a ja przysnęłam. Nagle budzi mnie coś mokrego, patrzę a to moje dziecko stoi nade mną z nocnikiem PUSTYM bo wszystko na mnie wylała chcąc pokazać jak ładnie nasikała po nocy :-D:-D:-D:-D

No a tatuś pracuje po 12h więc prawie cały czas Julka ze mną lub tesciową. Z z t na razie odpukać dobrze. Ogólnie mam super nastrój :-):tak:
 
reklama
Czesc matki wariatki

U nas jest ok. Mały wiecznie na podwórku, korzystamy z pogody. W sobote byliśmy na basenie, w niedziele mały taplał się w baseniku w ogrodzie teściów. No i my z męzolem też poszaleli, poszliśmy na imprezkę w sobotę (mały został na noc u moich rodziców), no i wróciliśmy o 5 rano
shocked.gif
mężól od czwartku ma urlop, ale tylko tydzień - do środy - bo mało ludzi, a chodzi do roboty na 5 zmian po 6 godzin bo tak na ścianie goraco :baffled:

A poza tym to jakoś leci chociaz dzisiaj się stresu najadłam niesamowitego! 5 lat temu miałam wycinanego z karku pieprzyka bo zaczął rosnąć i zmieniać barwe. Wycieli, pobrali wycinek, wynik wyszedł dobry i myślałam, że mam spokój, a jedyne wspomnienie to blizna. W sobotę lekko dotknęłam karku a tu ręka z krwi, w niedziele sączyła się już ropa, blizna po wycięciu była napuchnięta. No i dzisiaj byłam u lekarza ogólnego, pomimo tego że o niebo lepiej to wygląda, opuchlizna jest mniejsza i zrobil się na tym strupek. Dostałam skierowanie do onkologa. A jak mnie lekarka nastraszyła. że musze jak najszybciej z tym iść, najlepiej prywatnie bo na nfz długie terminy. Że prawdopodobnie wszystko nei zostało wycięte i to może być rak. Ile ja się stresu najadłam.. Jeszcze w przychodni babeczka zawału dostała, jeden wielki młyn... Na koniec dostałam od lekarki ulotkę kliniki onkologicznej z Katowic.. Dobrze że mama ze mną była bo psychicznie bym nie wydoliła. Jako dziecko miałam podejrzenie białaczki, babcia i dziadek zmarli na raka. Wróciłyśmy do domu i wydzwaniałyśmy za onkologiem, na nfz terminy dopiero na październik
shocked.gif
To zaczęłam szukać prywatnie. I szczęście w nieszczęściu że jednemu onkologowi termin na dzisiaj się zwolnił i mnie przyjął. Fakt faktem stwierdził że niefajnie to wygląda, ale rak to raczej nie jest. Musimy poczekać aż z blizny zejdzie strupek i wtedy ocenić można co to jest. Ale w niego to "zwykłe" zapalenie. A żeby nie było że na daremno wydałam 6 dych za wizyte to zrobił mi usg piersi i tarczycy. No i ocenił pozostałe pieprzyki. Kolejna wizyta za ok 2 tyg jak tylko zejdzie pieprzyk (mam smarować maścia z hydrokortyzonem, a najlepiej to gazikiem namoczonym wódeczką). No i przede wszystkim podbudował mnie psychicznie, nie tak jak lekarka ogólna :baffled: Ufff się rozpisałam ale musiałam się wygadać. Mąż jeszcze nie wie co dzisiaj przeżyłam bo jak szłam do lekarza ogólnego to jechał właśnie do pracy a za niedługo dopiero wróci..

Buziaki dla was!!!
 
Patra współczuję kochana, ja chyba bym padła tam na zawał jakby mi to powiedzieli ... Oby to nie było nic poważnego. Ja się o Marka martwię, bo ten to ma całe ciało w pieprzykach takich o nieregularnym kształcie, do tego masę wybroczyn, takich małych czerwonych krwistych plamek, nawet na głowie. Na pierwszy rzut oka ich nie widać, ale ja znam jego ciało i je widzę i po kryjomu np jak mu plecy masuję to oglądam czy nie ma żadnych zmian. A jeszcze moja mama dziś mi pokazała dziwny pieprzyk, że jej się powiększył i kazałam jej z tym do lekarza iść. Podobnie jak z tym jej bąblowcem na USG. To taki rodzaj tasiemca, co może przebić kokon w którym żyje i poleźć do oka, mózgu i wtedy moja mama może umrzeć. Jak widać jakiś ten dzień w niezbyt optymistycznymi wieściami nas karmi :(
 
Witam

Pati
współczuję Kochana, mam nadzieję że z tego nic groźnego nie będzie, ja kiedyś też poszłam z moim pieprzykiem co mam we włosach, z tyłu głowy, wyżej karku, bo tak jakby nie trzyma się zupełnie, tylko czasem odpada po kawałku. Dermatolog powiedziała że to nic groźnego, on po prostu rogowacieje i odpada, tak poza tym nic się z nim nie dzieje. M ma na twarzy dosyć duży pieprzyk, ale z tym mu się nic nie dzieje, mała jak miała ok 8 m-cy to pojawił się jej na buzi pieprzyk (koło ucha), z czasem trochę urósł, ale nie że się uwypuklił tylko zwiększył średnicę, trochę się obawiam czy czasem nie urośnie tak jak mojemu M

Beatko pierwszy raz słyszę o takim bąblowcu. Twoja mam go ma? Dobrze zrozumiałam? Jak to się leczy? Boże-co też człowiek musi przechodzić przez te wszystkie paskudztwa i choroby

A T mnie tak denerwuje że szok!!!!! Wiecie co dzisiaj zrobiła, chyba przez pół godz trzęsłam się cała z nerwów, bo poszła do łazienki i zostawiła okno na oścież otwarte w swoim pokoju a obok łóżko, Mała wyszła ode mnie, ja chciałam iść do łazienki i widzę że się wdrapuje na parapet! Jak to zobaczyłam to aż mi sie nogi ugięły, co to trzeba mieć za myślenie, żeby coś takiego zrobić! Szok! I mówię jej jak wyszła że ja bym radziła lepiej z tym oknem uważać, a ona na to że przecież Mała ze mną była w pokoju :no::no::no::no:
kilka dni temu wyjęłam z jej szafy ręcznik, bo zabrakło w łazience (używam tylko tych co ma wyjęte i tak piorę na zmianę) zaczęła wypytywać najpierw M czy wziął ręcznik, potem mnie, mówiłam że ja wyjęłam i że o co chodzi, nic nie odpowiedziała, ani mi ani M jak pytał o co jej chodzi z tym głupim ręcznikiem!
A dzisiaj powiedziała o co chodzi z ręcznikiem, że jej myszkuje po szafach! Nawet głupiego ręcznika nie mogę wyjąć, tym bardziej że nie wieszam go tylko sobie! A zaczęła o tym gadać bo go wczoraj wyprałam, i ładnie położyłam na szafce u niej w pokoju i to ją wkurzyło, że niby podrzuciłam jak psu. Znowu się rozpisałam na beznadziejny temat T, ale się troszkę wygadałam

Byłam już nawet na spacerze bo w domu z tą zołzą to się wytrzymać po prostu nie da, wróciłam bo Mała chciała spać, później znowu pójdziemy byle tylko tu nie być
 
Kama, teściowe to temat rzeka, epopeje można o nich napisać a i to za mało będzie :D

A bąblowiec to taki tasiemiec, składa jajca na jagodach i owocach leśnych, może być w piaskownicy, w kupie psiej itp. Rozwija się nawet 15 lat bezobjawowo. Mojej mamie usadowił się w wątrobie. Wyszło to na usg bo ją coś tam pobolewało. Leczy się tak, że wycinasz. ale jest ryzyko, że źle usuną i coś zostawią i się rozplęgnie po organiźmie, nie daj Boże mózg... Tak więc mama nie wycina, kokon jest owapniony i on tam sobie żyje. Taka bomba zegarowa z opóźnionym zapłonem...

No a moje dziecko mnie dziś tak wyprowadziło z równowagi że dostała kilka razy po klapsie od 6-9 rano.
O 24 już nie spała i kazała się tulić, spała mi na brzuchu, ledwo oddychac mogłam. Do tego o 5:40 już wstała z nerwem, niewyspana, bo 80% nocy się wierciła. Gorączki nie miała, mówiła że nic nie boli więc nie wiem o co kaman. Ale jakby potwór w nią wstapił. A po 9 poszłam na spacer i moje dziecko grzeczne jak aniołek :O ja już nie czaje nic
 
Te nasze dzieciaczki to tez nieprzewidywalne są :tak:

Tak w ogóle to Dzień Dobry,
dla mnie za dobry bo pada, w nocy burza. Do tego mam jakąś trzęsawkę nerwową, w sensie że przez taką sytuację w domu to mi się już ręce trzęsą. :no::no: Mieliśmy jechać do rodziny M i do mojej, no i T miała jechać z nami i zostać u tych pierwszych a my dalej zwiedzać, no i ja teraz nie wiem-nie mam ochoty z nią nigdzie jechać! Nawet jeśli pojedziemy w nocy, nie mam ochoty na nią patrzeć, u ich rodziny w sumie byśmy byli jakieś 1,5 dnia może. To jedyna okazja na urlop dla M, no i do jutra ma dać znać czy go bierze, bo jak nie to inni chcą, a jak oni skończą urlopy to zaczną się żniwa i już w ogóle wolnego nie dostanie bo będzie akcja żniwa i trzeba będzie zboże wozić. A ja tak nie chce z nią nigdzie jechać że szok
 
Wróciliśmy wczoraj - wcześniej niż planowaliśmy. Tomka dopadła ospa. Lekarka powiedziała, żeby lepiej na słońcu nie przebywał. Nie mieliśmy ze sobą zbyt wiele zabawek - poza tym co to za przyjemność siedziec w 4-rech ścianach. Jak już się rozpakuję i ogarnę to napiszę więcej. Ciekawe czy i kiedy Adama złapie. Impreza urodzinowa dla dzieciaków miała być 22 lipca - odwołujemy :/
 
Ewcia no to się Wam porobiło, no ale co zrobić, trzeba to wyleczyć.

Dziewczyny jak długo oduczacie/jak długo oduczałyście Maluchy od pieluch do momentu jak zaczęły wołać? U nas już miesiąc i tydzień i nadal nie woła, jak wysadzę to zrobi, nie zawsze zdążę ale kupę ciężko upolować bo robi o różnych porach. Jak się pytam gdzie ma robić, pokazuje kibelek i mówi TU! A jak pytam jak będzie wołać to mówi, a raczej krzyczy MAMO! PISIU! i to tyle z wołania
 
Kamlotka - z wyleczeniem jest problem, bo ospy się nie leczy :/ Trzeba to po prostu przetrwać... Co do sikania - Adik dalej nie woła. Coraz częściej zdarzają się dni bez wpadki, no ale woła tylko od święta, np. jak Tomek biegnie do łazienki i przed kąpielą. Mówi jak już siku zrobi.

Lecę dalej sprzątać. Przed wyjazdem zostawiłam taki sajgon, że szok :szok:
 
reklama
Hej Ewcia, może forum odżyje, skoro już wróciłaś :-) żal mi Tomka bo ospa fajna nie jest, 2 tyg w domu :-(

Kamilka, u nas oduczanie długo już trwa, bo od ok marca, ale takie porządne to od 4 tygodni. Wcześniej wołała rzadko, a od czasu jak poszłam na urlop i się wzięłam porządnie za pozbywanie pampka, to Julka wołać kupę zaczęła po ok 3 dniach, ale nie umiała jej powstrzymać więc wołała jak juz miała zrobioną. Po ok tygodniu udało jej się zrobić z wołaniem. A siuśki to do tej pory raz woła raz nie, raz sama zrobi, bo majty zdejmie, a raz siknie w majtki albo w nich siądzie na nocnik. Raczej sama ją wysadzam. No i od ponad 3 tyg bez pieluszki w dzien ją trzymałam, nawet na drzemkę, a że śpi po ok 2 do 3,5h to 3 razy zdarzyło jej się zasikać pościel. Na szczęscie mamy pod prześcieradłem ceratkę więc jest ok. Z załatwianiem potrzeb na dworze nie ma żadnego problemu, sika w krzaki, a nawet raz na placu w samym centrum pod ratuszem...:-D Teraz kupkę potrafi powstrzymać przez kilka chwil, a siuśki woła w ostatniej sekundzie :-Dale też stara się powstrzymywać. No i sama jak chce siku to szuka krzaków albo trawnika :laugh2::laugh2:

normalnie dziś szok, Julka od jakiegoś czasu znów źle spała, a dziś 20:30-7:40 bez jęknięcia. Normalnie mama wyspana, dziecko też i przez to radosne.
A do tego przyjechała moja siostra w Holandii i kupiła Julce na urodzinki ( bo nie miała pomysłu jaką zabawkę więc jej podpowiedziałam co by Julii radość sprawiło) kalosze w ccc i parasolkę. Młoda miała niezłą zabawę skacząc po kałużach.
Od mojej mamy dostanie Elmo, od taty kaskę, jedna prababcia daje 100, druga to nie wiem, od teściów też nie wiem co no i standardowo od chrzestnego pewnie kasa. Tak więc może się uzbiera na nowe łóżko. Marzy mi się takie coś dla niej ł ale nie wiem gdzie to szukać, bo to zdjęcie mam z deccorii. Albo łózko ELMO LOZKO LOZECZKO ELMO ULICA SEZAMKOWA MEBLE NOWOSC (1703231827) - Aukcje internetowe Allegro i tą pościel ELMO POSCIEL 4 CZ Z KOLDERKA ELMO KOLOROWA (1697205021) - Aukcje internetowe Allegro. Ale kasa za nie masakra :no:
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry