wróciłam od lekarza - dziecku nie zaszkodzi moja nadczynność jelit, czyli kamień z serca

Mam tylko się nie odwodnić, nadal sączyć elektrolity i dodatkowo jeszcze łykać jakieś tabletki na uzupełnienie flory/fauny żołądka. I tyle
Diety marchewkowo-ryżowej też nie muszę trzymać, bo i tak się nie sprawdza. Wiadomo, darować sobie kapuchę itp, ale żeby specjalnie się katować, to też nie
a co do duszności - ja już od połowy grudnia tak mam, za tydzień mam w końcu kardiologa (mam nadzieję, że i tym razem nie odwołają wizyty w danym dniu...), bo u internisty na ekg wyszło, że mam jakąś arytmię...
Wstąpiłam do sklepu i wykupiłam pół półki z kefirami - to a propos uzupełniania tej flory. Mam wrażenie, że zejdę po tym, ale co tam...
Byłam też w aptece i kupiłam małe opakowanie (5szt) tych podkładek (czy jak się to nazywa) na łóżko i jeszcze paczkę tych wielkich z belli. M jak wróci i zobaczy, to z krzykiem z domu zwieje
