reklama

Lipiec 2010

bardzo częśto to nie ja POlę ubieram, bo ona jeszcze śpi, jak wychodzę do pracy, więc to zależy od fantazji B i niani:)tak wieć często róż z czerwienią są na tapecie:)
ale teraz będę, bo ciuszki ma naprawdę cudne:) sukieneczki fntastyczne.
 
reklama
bardzo częśto to nie ja POlę ubieram, bo ona jeszcze śpi, jak wychodzę do pracy, więc to zależy od fantazji B i niani:)tak wieć często róż z czerwienią są na tapecie:)
ale teraz będę, bo ciuszki ma naprawdę cudne:) sukieneczki fntastyczne.

marta, ja zawsze przygotowuję Radkowi ubranie na kolejny dzień wieczorem, więc niania ew. tylko jak trzeba go przebrać ;) Inaczej wiecznie chodziłby w dresach :)
 
ja tez szykuje zawsze ubrania bo inaczej ladu i skladu by nie bylo:)

wkorzylam sie bo z placzem niemal wstalam wczesnie,musialam budzic mala,na dworze burza i deszcz i jade ja szczepic a oni mi w drodze dzwonia ze maja przykra wiadomosc bo szczepionka nie zostala dostarczona...no nic tylko palnac.Nie mogli mi tego wczoraj powiedziec?
teraz jemy i potem pomimo brzydkiej pogody w droge bo oczywiscie tysiac spraw do zalatwienia
 
a ja wolę sobie nerwów zaoszczędzić i dziecka po domu nie stroję. Lepsze ubrania są na specjalne okazje, po domu jakieś body + rajstopy albo jakiś dresiki. Jak mam dostawać szału, że mam plamy na ubraniach (nie zawsze się da wywabić) to wolę, żeby dziecko wyglądało jak wygląda...
Teściowa nigdy jej nie przebiera po powrocie z podwórka, w efekcie czego mam zaplamione praktycznie nowe bodziaki i muszę kupować znów, bo tamte to się tylko właśnie po domu nadają. A tyle razy ją prosiłam:angry:

jak bym miała sporo kasy, to bym się nie szczypała. Niestety kasy jest ile jest i jak kupię jakieś ładne droższe ubranka, to chcę, żeby dłużej posłużyły i żeby miała w czym "do ludzi wyjść".
 
Kurczę, ja nie wiem, ale u nas jakoś plamy schodzą... Do tej pory miałam poplamione tylko jedne spodnie z których mi nie zeszła plama, brzoskwinią. Reszta schodzi bez problemu, a też nie mamy ubrań "po domu" i "do ludzi", a moje dziecko ma fazę "jem sam" i plami się dosłownie wszystkim...
 
mi tez się wszystko spiera, ale jak nie zejdzie w normalnym praniu lovellą, to namaczam w arielu do białego i wszystko schodzi:tak:


wczoraj nam też się trafił fajny prezent, moi rodzice oprawili nam na mikołaja obraz, który kiedyś przywieźliśmy z urlopu. kisił się chyba ze 3-4 lata u moich rodziców pod dywanem:-D Od razu pogoniłam Mka i mojego tatę, żeby go powiesili, bo zachodziło realne ryzyko, że będzie musiał jeszcze z rok odsiedzieć swoje za szafą:-D
Trochę się obawiałam, czy pionowy obraz podpasuje nam nad stołem, niepotrzebnie.
Tak czy siak już wisi, wygląda super i rama pasuje idealnie do obrazu, a całość pasuje nam do salonu (mimo, ze jak kupowaliśmy, to jeszcze tu nie mieszkaliśmy)
 
Nef, ja od kiedy skończył rok piorę wszystko w normalnym proszku, razem z naszymi rzeczami. Na początku włączałam dodatkowe płukanie, ale nic mu nie było i teraz piorę normalnie jak nasze :) Fakt, że te dorosłe proszki lepiej dopierają :)
 
kropa ja nawet dla nas mam proszek typu sensitive, a on jest tak samo łagodny jak lovella, tylko koszule Mka piore w normalnym "ostrym" proszku, żeby dobrze sprały się kołnierzyki.
Małej piorę osobno dla własnej wygody, wrzucam wszystko razem, bez względu na kolory, tylko jeansy osobno.
Jedno pranie, jedno suszenie i nie muszę później wybierać jej małych ciuszków ze sterty naszych ubrań.
Jej "brudaski" też mam osobno:tak:
 
reklama
Ja tez naprawde nie mam plam!Piore z naszymi w "normalnym" proszku.Ubrania jak mowilam nie dziele na wyjsciowe i domowe z tym ze w domu rzadko np zakladam dzinsy bo mnie samej w nich niewygodnie i po domu raczej getry czy rajtuzki ale w polaczeniu z sukieneczka (nie rozumiem dlaczego mialaby byc niewygodna??) czy tunika np.Przyznam ze razi mnie od zawsze to ze dzieci biegaja w powyciaganych koszulkach z naciagnietymi po pachy rajtuzach.Od razu mowie to tylko moje odczucia a niech kazda mama robi jak chce:) ja sama w rajtuzach w domu nie biegam to i ona nie bedzie.
Mala poki co rzadko sie brudzi bo pierwsza krzyczy ze sliniak chce i nie zakladam plastikowego tylko szmaciany.Ona tez kaze podwijac rekawy do jedzenia,tak sie nauczyla ostatnimi czasy no a jak sie wyplami to jak mowilam nie bylo ze sie cos nie spralo...

ja dzis od rana zalatana.szczepienie nie doszlo do skutku bo choc wstalam niemal z placzem ze tak wczesnie,w deszczu i burzy zapakowalam dziecie do samochodu to oni mi w polowie drogi poinformowali ze nie dostarczono szczepionki...wkorzylam sie ale nie az tak mocno bo i takw iele do zrobienia mam.pojechalysmy niemal od razu dalej i wydrukowalam kartki swiateczne ktore zrobilam,kupilam kolejne swiatelka na choinke z ktorymi mam zamiar walczyc i takie tam.
ogolnie jak zwykle z jezorem na brodzie.juz nie wyhcodze ale roboty mam w nadmiarze
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry