jest własnie tak jak pisze joaszka, dorośli ludzie pracujący, bardzo żadko chodza do lekarza.
Ja jak mam gorączkę, katar, albo ból gardła, to sobie walnę jakies lekarstwo w domu. Nawet nie chciałoby mi się łazić z tym do lekarza, a L-4 to już mi się w ogóle nie kalkuluje, bo mam działalność, tylko kłopot.
Z dzieckiem to pójde od razu, ale z sobą?
Nawet przy anginie wolę najeść się czosku, niz iść po antybiotyk do przychodni. Ale anginę miałam raptem 2 x w ciągu ostatnich 10-15 lat i to jedyna choroba która mnie rozłożyła na tydzień, no i jeszcze grypa zołądkowa, też 2x w ciągu 10-15 lat i uziemiła mnie na 2-3 dni.
To tyle z moich poważniejszych chorób (takich co do do pracy nie da rady pójść) ani razu z tej okazji nie byłam u lekarza.