Heja
Żyję:-) ale od kiedy zaczęłam tą pracę, to się przeorganizować nie mogę. W pracy jest ok- mało pracy, dzieciaki poukładane i raczej zmobilizowane do pracy, bo one się do musicalu przygotowują na tych feriach, więc nie latają i nie wrzeszczą jak to zazwyczaj bywa, tylko ćwiczą balet, taniec, angielski. Oczywiście, że trochę warjują w przerwach i na podwórku, ale bez porównania do tego co się dzieje w świetlicy....
Wczoraj znajomi z synem wpadli, pół roku starszy od Zuzi- trochę na początku się zawstydziła i generalnie jak nie ona była...
Dziś na ploty do koleżanki, a jutro znów do pracy. Szkoda, że to tylko 2 tygodnie, bo od razu inaczej się czuję, i inaczej do męża i dziecka odnoszę. Siedzenie w domu rzuca się na "psychę" nieźle...
Nie ogarnę chyba wszystkiego, więc tylko tak na szybko...
Eijf- smutna sprawa z tym włamaniem. Rzeczywiście dobrze, że ich w domu nie było...
U nas teraz ze spaniem jest super- coś jej się przestawiło i najpóźniej 21 śpi...Ale za to wcześniej wstaje...
No i też próbuje z łóżeczka górą wychodzić...Jak wyjmiemy szczebelki to za Chiny nie zaśnie, tylko będzie sobie łazić...
Co do ubrań- zasady mam dwie: musi mi się podobać i musi mnie na to stać. Na zapas nie kupuję, bo na ogół nigdy nie mam nadprogramowej kasy. To co mam wydaję na ubranka w aktualnym rozmiarze.
Nie lubię za dużych ani za małych, więc kupuję na akurat. No czasem ciut większe, lekko rękaw podwinę . Ale nie cierpię jak dzieciakom małym się kupuje już 62, a rodzi się to 2,5 kg i koleżanka musiała 2 czapki nakładać...
Ja tam kupiłam 56 choć wszyscy krzyczeli, że szybko wyrośnie, kupuj 62...Całe 3 mce prawie w tym chodziła, a wcale nie była taka najmniejsza- 58 cm i 3600....
Na szmatach raczej nic ciekawego nie udaje mi się znaleźć, więc rzadko zaglądam, a jak już nie raz coś mają, to ostatnio też z cenami szaleją. 20 zł za bluzkę, nawet jakiegoś nexta to jak dla mnie za dużo jak na używane. za tą cenę czasem nową w ReKids czy Smyku na przecenie złapię. A to co 2-3 zł, to na ogół szmaty. Trzeba mieć dużo szczęścia żeby coś fajnego trafić i w rozmiarze. Ja np. widzę dużo fajnych dla niemowląt,bo to się nie niszczy, ale dla Zuzi już mało co.
I nie cierpię grzebać w tych koszach...
No i sprzedajemy ubranka, bo nie planujemy rodzeństwa.
Marta- u nas też w planach na lato akcja smoczek i nocnik. Tz. smoczek może wcześniej, żeby 2 rzeczy na raz nie wprowadzać. U nas ciastolina nie przejdzie...Ja już jej kredek nawet nie daję, bo po prostu je zjada
Jak skończę pracę to muszę z nią do dermatologa koniecznie bo znów problemy z tymi plamami liszajowatymi...
Po za tym Zuzia uwielbia na podwórku lepić kule i jest wielki ryk, jak ją zabieramy, regularnie wzbogaca swój słownik i doskonali umiejętności różnego rodzaju, nie koniecznie pożądane

No i ostatnio jej apetyt dopisuje...
a, i tak jeszcze mi się przypomniało- strasznie smutna sprawa z tym porwaniem 6 miesięcznej Madzi...Idziesz sobie na spacer a tu...
jak się ogarnę, to nadrobię i więcej skrobnę.