reklama

Lipiec 2010

nef-lubie te twoje wpisy:)

marta,nef-kurcze a to mnie wydawalo sie ze mowie co mysle;) asertywne z was kobiety:)
ciezka sprawa z ta prababcia...Rozumiem obie strony,zarowno matke jak i prababcie ktora miala prawo czuc sie urazone bedac wyproszona.probuje wyobrazic sobie jak ja bym sie zachowala ale mysle ze to ja bylabym ta co opuscilaby pokoj:)
Tak to juz zawsze cos jest z tymi tesciami....Moja tesciowa niby ok,nie narzuca sie i nie poucza.Ogolnie i zazwyczaj jest o.k. ale nie ma tak dobrze by nie bylo jakiegos "aleee"...

Moja mala po przyjezdzie spala i dawala nam spac do 10.Wieczorem szla ciut pozniej spac ale nie przeszkadzalo mi to bo ja i tak do pozna zalegam.jutro niestety laba sie dla niej skonczy bo znow zaczyna zlobek.
mnie zostalo jeszcze 2 dni wolnego ale juz teraz przezywam powrot do normalnosci...Naprawde jakos ciezko wdrazyc mi sie w codziennosc te szara .Byc moze dlatego ze to co widze za oknem nie jest tym czym chcialabym widziec w kwietniu? Bylo mi tak dobrze !Ja uwielbiam kiedy jest cieplo (jak chyba wspominalam nawet bycie w zaawansowanej ciazy w upalach mi nie przeszkadzalo), uwielbiam kiedy jest spokoj,kiedy nie musze liczyc dni tygodnia,kiedy nie musze spogladac na zegarek;kiedy dziecko obcuje z natura,kiedy lata boso itd itd.Tylko z tego powodu chociazby chcialabym byc na tyle bogata by moc to wszystko doswiadczac na codzien.jakos depresyjnie czuje sie w tej szarzycy.Miejmy nadzieje ze szybko mi przejdzie.
 
reklama
Eijf, gwoli ścisłosci, to nie ja prababcię wyprosilam, tylko jej wlasna córka, a Poli babcia!

ja bym jednak tak nie zrobila- wszak to nie moja babcia:-)

Ale wiecie jak to jest- Pola to jedyna wnusia, byla dzisiaj najwazniejszym punktem popoludnia dla dziadkow i cioci, ktora tez przyszla, wszsycy chceli sie z nia bawic.

Wiec bylo wiadomo, ze jak prababcia bedzie siedziec przy stole, to Pola nei zejdzie z moich kolan i bedzie zawodzic.

a ze prababcia bywa tam prawie codziennie...

Nef, moi tesciowie niby sie staraja itp, ale to wsyztko jest inne, niz robię ja. Ja staram się dawac Poli duzo samodzielnosci, a oni wszystko jej z rak wyrywaja, zabieraja, chca nosic na rekach (np dzisiaj widelec przy jedzeniu jej wyrwali i na nic moje stiwerdzenie, ze ona w domu widelcem je)

pokoj oczywiscie nagrzany na 25 stopni, zaduch. pierwsze co wezlam to okno otworzylam i skrecilam kaloryfery- to juz jeczenie, ze Pole zawieje na pewno.

a we mnei sie odzywa taka przekora, ze mam ochote dac jej noz, albo otworzyc dwa okna- mimo, ze normalnie bym juz dawno u siebie je zamknela!:baffled:

uff, dobrze, ze juz po!
 
eijf, nef - mnie nie rusza oznakowanie, ze od 3 r. ż., bo to nawet na głupim pianinku z odgłosami zwierząt jest (nie mam zielonego pojęcia co miałby z nim robić trzylatek...) Przy ciastolinie z Biedronki wystraszyła mnie uwaga, że "w przypadku połknięcia należy skontaktować się z lekarzem" - jasno i wyraźnie napisana. Szukałam też informacji - jaka jest na większości przyborów plastycznych dla dzieci - że jest to produkt nietoksyczny. Nie ma tam takiego info, więc --> jest toksyczna! W związku z tym co zrobiłybyście, gdyby Wasze dziecko połknęło coś takiego? A jeśli to w ogóle nie ulega strawieniu? Albo jeśli zalega latami na żołądku i wydziela jakieś toksyczne świństwo, ołów np.? Kurczę no, może jestem przewrażliwiona, ale jasne i czytelne komunikaty o niebezpieczeństwie biorę sobie do głowy i tyle... Przy czym nie wiem, jak jest na innych ciastolinach. Ja piszę tylko o tej jednej,konkretnej, z Biedronki.

A z ciekawości sprawdziłam oznakowanie na firmowej ciastolinie Play-Doh:
PLAY-DOH Fun Facts | Frequently Asked Questions About PLAY-DOH

Wyraźnie piszą, że jest NIETOKSYCZNA. Nie ma też info, że jest od 3 lat i że po zjedzeniu trzeba się skontaktować z lekarzem. Czyli coś w tym jest :)
Jest za to info, ze to zwykła masa solna :D:D:D

Co do świąt, to ja też u teściowej. Na szczęście krótko :) No i jak zwykle "ciasto wyjątkowo nie wyszło" :D Dziesięc lat jeżdżę, a zawsze jak przyjeżdżam, to ciasto akurat się nie udaje. Ja nie wiem, może ją tak mój przyjazd stresuje, czy jak? :D:D:D Ogólnie to strasznie ciężkie żarcie i dużo chemii (dodatki z glutaminianem na potęgę), więc Radek jechał głównie na "bułach" i pudełkach Hippa :( Jesienią dałam mu u niej spróbować kaczki, to brzuszek miał jak balonik i cierpiał całą noc - nie jest przyzwyczajony do takiej ilości glutaminianu :( Ale święta u teściowej mają też plusy - zero kg do przodu ;)
 
Kropa dobre to heeh ;) mojej też ciasto zawsze akurat siądzie ;) a to Ci przypadek, za to moja mama jest lepsza cudnie gotuje ale do ciast nawet ręki nie przykłada - zamawia i ma. W te święta było tak samo, wyjęła babkę wielka jak diabli i smaczną że aż się wszystkim uszy trzęsły trak zajadali, chwala chwalą, a tu moja bratanica nie świadoma rzeczy mówi" babciu jaka pychotka sama piekłaś" na to moja mama bez mrugnięcia okiem " Oczywiscie" hehe myślałam że się udławię ;)ze śiechu.
Co do ciastoliny to masz rację, jak wyrażnie nie piszą to pewnie jest toksyczna, tym bardziej że to własnie biedronka, oni maja mega dokładna kontrole jakości i napewno jesli byłoby się czym pochwalić to wywaliliby slogan na pół opakowania a jak nie ma to nie piszą, no ale cena wtedy tez niższa. U nas mała za bardzo nie robi sobie nic z tego ze coś jest niesmaczne. Kólika w czekoladzie pokrytego pazłotkiem bez mrugnięcia ugryzła i tylko słyszałam jak ten metal chrzęści w zebach - tesciową myśłam że uduszę (ona jej dała w paczuszcze na zajączka), musiałam paluchy jej do buzi wpychac i sama wyjmować,
czy patyk na podwórku - smaczny nie jest przecież, jej ciekawość jest silniejsza od zakazów i ewentualnego wyglądu mniej lub bardziej apetycznego.

Marta
no kurka ciekawe skąd dzieciakowi to się wezmie ze się kogos tam boi, tj. u ciebie prababci. U nas taki cyrk był jak do męza brata wpadła ciocia z wujkiem takim 2 metrowym z wąsem, który mała od razu popadł i buziaka sprzedał. Dorosły a zero pomyślunku!!! Zośka w spazmy wpadła i koniec ryczała aż sobie poszli, zresztą w przyspieszonym tempie, potem jeszcze ze dwa razy ktos wchodził, to mała na sam dżwiek dzwonka zaczynała kwilic..ehh w sumie to się zdziwiłam bo ona raczej z tych odważnych i jesli tylko ma możliwośc przejęcia inicjatywy to sama zaczepia obce osoby, ostatnio w przychodni zaczepiła grupke nastolatków, co mnie zaskoczyło bardzo otwartych i sympatycznych i normalnie chłopak wziął ja na ręce i jej obrazki pokazywał na ścianach, taka byłam zaskoczona że nawet nie zdazyłam zareagować, ale w sumie nie było powodu. Bardziej byłam swoim myśleniem zaskoczona że już zaklasyfikowałam młodzież to pewnie marudy, smutasy i bez podejścia do dzieci ;/ kurka przeciez jeszcze taka stara nie jestem :o
Eif a jaka jest różnica wieku między Lily a kuzynką, bo ona chyba starsza troszkę?

Skrzat no tylko podziwiac wyczyny w kuchni, ja troszke porobiłam ale głównie dania miesne, za ciasta się nie brałam, zresztą my tak z m nie jemy za dużo słodyczy, więc może dlatego.

My wczoraj się zorientowaliśmy że mała wie jakim wyrazem w książeczkach kończy sie kazdy wers. Oczy nam z orbit wyszły jak zaczęła mówić np. "wstać, spać, papuga, panda" itp. itd.
Dziś już do pracy ehh za krótko święta trwają ;)
 
kropa
elmoo

no dziewczyny, wychodzi na to, że te nasze tesciowe też sie denerwują na nasz widok:-D

moja też coś tam z ciastem miała, zapomniała do sernika dodać tłuszczu, haha... ale jakoś wyszedł, nawet smaczny
no i pierwszy raz w zyciu jej się zdarzyło, że jak ubijała pianę, to połowa chlusnęła jej na spódnicę, a chwilę wczesniej mnie poprawiała, że nie tak ubijam:-D


marta dziecko może się zwyczajnie bać starego człowieka, bo już nie taki ładny, pomarszczony, a maluch tego nie rozumie i się boi, tak samo z brodaczami i kazdym kto odbiega wyglądem od widywanych na codzień osób.

Moja Gosia dobrze się czuje ze swoją prababcią, czym prababcia jest wręcz zdziwiona, że się jej nie boi.
Ale jak byłam w ciąży to prababcia do brzucha na całą gębę jakieś ludowe przyśpiewki śpiewała, aż mała zaczęła podskakiwać w brzuchu, tak jej się spodobało:-D Może pamięta?:tak::-D
 
a we mnei sie odzywa taka przekora, ze mam ochote dac jej noz, albo otworzyc dwa okna- mimo, ze normalnie bym juz dawno u siebie je zamknela!:baffled:

a ja mam wrażenie, że taka przekora dopada moją teściową

najlepszy przykład, namiętnie kupuje Gosi ubranka, mamy różny gust, ale niech tylko dojrzy, że mi się coś z tych rzeczy wyjątkowo podoba (albo powiem, że myslałam, żeby to kupić, ale pożałowałam pieniędzy, bo drogie), to zaraz wymysla, że Gosia źle w tym kolorze/fasonie wygląda i kombinuje, że może odda i wymieni na co innego:-D
 
eh,tak to moge zyc...wstalam jakos przed 10,poprzeciagalam sie,wypilam kawke a potem druga...
Mala juz dzis w zlobku.Bidula musiala wstac wczesnie ale niestety trzeba sie powoli przyzwyczajac:(
Teraz ogarniam dom bo w koncu kiedys trzeba ale i tak tak bardziej na luzie.

elmoo-roznia sie wlasciwie tylko tygodniem.tamta starsza
 
reklama
Nef-nie,ona wtedy w afryce byla:)No ale najsmieszniejsze jest to ze starania zaczelysmy w tym samym momencie mniej wiecej i obie co mc przezywalysmy porazki a jak sie juz udalo to w tym samym czasie co mnie baaardzo cieszylo i cieszy bo dziewczyny praktycznie wychowuja sie jak blizniaczki choc tak sie roznia:)
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry