KOntynuując temat tesciowej i rodzicow to...
mi prawdę powiedziawszy szkoda czasu na cotygodniowe odwiedziny u rodzicow...

plus moich nerwow.
Moze jestem stronnicza i niesprawiedliwa, ale moi rodzice mnie nie wkurzają, na dodatek mieszka u nich rodzina mojego brata z dwojka malych dzieci. Dlatego tam jezdze czesto, niekoniecznie w weekend, ale po poludniu w tygodniu,
Tesciowie, jak juz pisalam- niezbyt czyste, kompletnie niedostosowane do dzieci meiszkanie, na dodatek ich stosunek do POli mega wkurzający. Jezdzimy tam doslownie od swieta.
Jak sa u nas, ich nastawienie nadal jest wkurzające, ale chociaz dziecko ma się gdzie bawic.
W weekend spimy dlugo, B chodzi na silownie, ja czasem tez gdzies wyjde i wiem, ze gdybym oba popoludnia miala spedzic w gosciach to bym po prostu nie wypoczela.
Co do zostawiania na noc, POla nigdy nie spala jeszcze u dziadkow. Te kilka razy, kiedy nas nie bylo na noc, dziadkowie przyjezdzali do nas spac.
U zadnych dziadkow nie ma ani lozeczka, ani warunkow do spania. I zawsze uwazalam, ze dla malej to mniejszy stres, gdy idzie spac bez mamy, ale w swoim lozeczku i pokoju, a nie nowym miejscu.
Gdy spala poza domem, to zawsze z nami (raz na wakacjach).
Jak Pola się urodzila, to tesciowa wypytywala, czy bede Pole im dawac na weekend . Odpowiedzialam, ze jak bedzie starsza i bedzie sama chciala to tak.
ALe potem oni dali taki popis, w stylu- zakladanie czapki w domu, przykrywanie spiwora kocami przy 23 stopniach, ciagle piepirzenie, ze dziecku jest zimno i przebieranie ją w cieple ciuchy pd moja nieobecnosc, gadanie, ze ma nie beigac, tylko isc wolno z babcią- ze wiem, ze dluugo POla do dziadkow na zaden weekend nie pojedzie.
Zreszta nie sadze, zeby chciala. Na widok tesciowej Pola zwiewa i krzyczy "nieee", wiec chyba tez jej to nastawienie i ciągle zakazy ją wkurzają.
I ja tez zrobilam się mega asertywna w tzw "gosciach"- jak nie mam ochoty, to nie bede jesc 3 kawalka sernika, tylko dlatego, ze tesciowa wpycha i byloby jej milo, ani poganiac sernika salatką. Mam wytlumaczenie, bo przy mojej chorobie muszę trzymac dietę. ale wydaje mi sie, ze ile razy o tym wspominam, oni robia oczy, jakby pierwszy raz o tym slyszeli.
a zmieniajac temat na milszy, to
kon przyszedl, Pola mega zachwycona.
POlecam zakupy na allegro, jest tam taniej niz w sklepach internetowych- "moj" z przesylką kosztowal 80zl.
Kupilam jej tez dzisiaj rekawki i butki na basen ala crocsy. Pola nie chciala ich zdjąc- mimo, ze spadaly troche i chyba nie są tak wygodne, jak paputki.
Co do
basenu, to ja się tez niby wybieram, ale jeszcze nie bylam. Glownie ze wzgledu na to, ze ja zawsze się zdolam na basenie przeziebic. mysle, ze Pola akurat bylaby recznikiem owinieta itp i by nic nie zlapala, ale jakos nie dotarlismy.
Troche tez się obawiam tych wszystkich bakterii, chloru itp. WYdaje mi się, ze rownie zdrowo jest pojsc na dwugodzinny spacer.
a tymczasem szukam miejsca na wyjazd letni, gdzies nad polskie morze. I ejstem zszokowana, ze hotel 3- gwiazdkowy to taki sam koszt, jak wakacje np w Grecji, gdzie pogoda jest gwarantowana...