A powiem Wam, że jak kiedyś rozmawiałam z babą z MOPSU to łaskawie zaproponowała żebym przyszła do urzędu to może jakiś zasiłek mi dadzą, ale ja grzecznie odmówiłam, że jakoś damy radę. Mam ich i d*** powiem wam, prosić o zapomogę i wypełniać tony papierów, żeby patrzyli na mnie jak na żebraka. Na pewno by mi coś dali, ale mam w nosie, bo co bym nerwów i wstydu zjadła, to moje. A z głodu nie umieramy, i rachunki płacę z miesięcznym opóznieniem zanim uzbieram potrzebną sumę. Mam nadzieję że już bliżej niż dalej i niedługo się trochę odkujemy.