reklama

Lipiec 2011

reklama
Tak piszecie o tych drożdżówkach i oponkach...powiem wam szczerze, że nawet jakbym miała chęć to lenia mam za wielkiego żeby takie coś zrobić... w sumie to ja nie lubie piec...wolę gotować obiadki i inne takie...w słodyczach się nie specjalizuję.. chociaż czasami kupie w piekarni jakąś świeżą drożdżóweczkę, ale tylko czasami..wolę np pączka, albo parzone ciastko z dziurką:) ale to raz na jakiś czas tylko:-)
 
Właśnie dostałam maila od trenera dziciakow. Zostali wciągnięci na listę wyjezdzajacych na obóz sportowy latem. Matko :szok: pierwszy raz tak długo bede bez nich.... Jada na całe dwa tygodnie. Cieszę się, bo zapowiadało sie ze w tym roku nigdzie nie pojadą, ale z drugiej strony to ich pierwszy taki wyjazd i boje się.
 
Corin własnie dzisiaj wróciłam , podtrzymuje mojego Miska na duchu bardzo przezył śmierc swojej matki , to przewspaniała kobieta była mało kiedy sa tacy ludzie jaką była ona zmarła bardzo szybko najprawdopodobniej nic nie czuła , o 15 gotowała w kuchni zupe a po 18 juz nie zyła to był najwiekszy szok

1 raz byłam na takim pogrzebie bez ksiedza z mistrzem ceremoni pogrzebowej ,malutka urna z prochami , dobrze ze nie trzeba było sie zegnac ze zwłokami w kaplicy tego bym chyba nie wytrzymała ,byłam na lekach na uspokojenie ale juz ich nie potrzebuje ,umeczyła mnie bardzo stypa była w domu ciasno bardzo , masakra ale trzeba było to jakos wytrzymac ,

Widze ze mamy nowe kolezanki na naszym forum , witam was cieplutko,

 
Mykam spać chyba już. Najpierw małego uśpię, a potem sama w pióra, bo mi się w oczach już mieni. A miałam ochotę jeszcze poczytać:-( Nic pewnie już z tego nie wyjdzie.
Do poczytania jutro, tylko nie nasmarujcie za dużo, bo nie wyrobię.
Ciumki!!!
 
reklama
Marzenko nie wiem jak to jest, ale najwspanialsi ludzie najszybciej odchodza, a cpuny, akoholicy zyja i zyja na ulicach i nic im nie jest :-( moja babunia od strony ojca umarla majac 62 lata i byla wspaniala, ja mialam jedynie 3 latka ale pamietam ja jak dzis (dziwne bo z tego okresu pamietam jedynie ja i jej dom, nic wiecej) podejrzewam ze mialabym z nia swietny kontakt gdyby zyla. Trzeba jednak sie z tym pogodzic :-( ojciec D tez zmarl niecale 2 lata temu i oboje z matka przezywaja to kazdego dnia, tego nie da sie zapomniec jednak trzeba sie nauczyc z tym zyc. Wspolczuje bardzo i mam nadzieje ze poradzicie sobie z ta strata oboje, wspierajac sie wzajemnie. Sciskam mocno.

Corin dzieki bardzo, nawet nie wiedzialam ze mamy ten przepis w postach, juz go sobie skopiowalam i na dniach bede robic te pysznosci :-)
a o dzieciaczki sie nie martw, taka szkola przetrwania dobrze robi, naucza sie znowu czegos nowego. Ja pamietam ze bylam raz na obozie narciarskim i na zielonej szkole, na wicej wypadow nie bylo nas stac, a tak strasznie chcialam jezdzic. Wiec jesli masz tylko mozliwosc i dzieciaki sa chetne to wysylaj je ile sie da, niech korzystaja poki moga.

hanami no sklepow polskich w madrycie jest wiecej tylko ze mi nie po drodze, ja mam ten ukrainski i jak czegos potrzebuje a koles nie ma to mu mowie i mi zamawia :-) ale jak bedziemy gdzies razem ktoregos dnia to sobie pojdziemy raczej na ciuszki :-D
 
Ostatnia edycja:

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry