Corin własnie dzisiaj wróciłam , podtrzymuje mojego Miska na duchu bardzo przezył śmierc swojej matki , to przewspaniała kobieta była mało kiedy sa tacy ludzie jaką była ona zmarła bardzo szybko najprawdopodobniej nic nie czuła , o 15 gotowała w kuchni zupe a po 18 juz nie zyła to był najwiekszy szok
1 raz byłam na takim pogrzebie bez ksiedza z mistrzem ceremoni pogrzebowej ,malutka urna z prochami , dobrze ze nie trzeba było sie zegnac ze zwłokami w kaplicy tego bym chyba nie wytrzymała ,byłam na lekach na uspokojenie ale juz ich nie potrzebuje ,umeczyła mnie bardzo stypa była w domu ciasno bardzo , masakra ale trzeba było to jakos wytrzymac ,
Widze ze mamy nowe kolezanki na naszym forum , witam was cieplutko,