reklama

Lipiec 2011

Aneta 85 ja bym zostala i starala sie jakos dogadac, albo zaczelabym sama robic rzeczy dla mnie nie przeznaczone i moze chlop by sie zmilowal
Yhm, już na święta miałam takie coś. Wyniosłam wszystkie jego narzędzia, płyty które leżaly po zrobieniu przez niego szafy już drugi miesiąc u nas w powiedzmy przedpokoju, a które mało nie ważyły. Umyłam okna, chociaż sam się zaoferował żeby to on to zrobił. Jeszcze przed ciążą, gdzieś w późnej jesieni pękła nam jakaś mała rurka czy coś podobnego, nie wiem, nie znam się, no i trzeba było wymienić kilka paneli. No i przy okazji trzeba było oderwać listwy. Panele położył, a listwy jak leżą tak leżą oderwane od ściany. Dwa lata temu robił remont góry żebyśmy tam zamieszkali. No i na poddaszu montował jakiś bojler czy coś podobnego. No i od tego momentu wisi mi nad kuchnią "właz" do poddasza, oklejony żółtą pianką, wiecie takie gluty mi wiszą. A wystarczyłoby nie wiem?? Pięć minut żeby to dokończyć? Już nie mówiąc o innych niepochowanych kablach w kuchni, które powiedział że zrobi.
Szlag mnie normalnie trafia, bo chłop pracowity, ale jak już robi to nigdy tej roboty swojej nie dokańcza.
 
reklama
Aneta nie bój się, mój pracowity tylko w pracy- tam zawsze daje z siebie wszystko a o resztę też nie mało się musze naprosić:)zobaczę jak dziś wykona zadanie które czeka na niego od ponad mca- posklejac szuflady w szafce bo juz patrzec na nie nie mogę....
 
No to ciezki przypadek:) U nas byl kiedys taki program, mowiacy o tym problemie kobieta zapraszala do domu fachowca, by nauczyl meza jak dokonczyc to co zaczete, jak zrobic to co nie zrobione, smiechu co niemiara, bo wiadomo meska duma, no i to TV, wiec nie nalezy brac na 100% powaznie. Ale moze to jakis pomysl nie masz kumpla zlotej raczki?
 
Aneta, ja tak zrobiłam.. znaczy pojechałam do rodziców na 2 tygodnie, zrobiłam mu listę i zostawiłam na stole.. jeszcze w ostatni dzień przed przyjazdem po mnie - dzwonił i pytał o różne rzeczy (gdzie są)..później patrzę a na liście, która zostawiłam odznaczone ptaszkami punkty :)ale ja nie zrobiłam tego dlatego, że nie robi nic, tylko dlatego, że czułam się samotna w domu..niemniej jak mnie nie było zrobił znacznie więcej a i docenił po powrocie (chociaż teraz mówi, że to on wszystko robi w domu) :-)
sama musisz zdecydować.. znasz go najlepiej i wiesz czy to coś da czy nie
 
Ostatnia edycja:
No to ciezki przypadek:) U nas byl kiedys taki program, mowiacy o tym problemie kobieta zapraszala do domu fachowca, by nauczyl meza jak dokonczyc to co zaczete, jak zrobic to co nie zrobione, smiechu co niemiara, bo wiadomo meska duma, no i to TV, wiec nie nalezy brac na 100% powaznie. Ale moze to jakis pomysl nie masz kumpla zlotej raczki?

Ano ciężki. Mój jest złotą rączką. Nic go nie przekona że nie ma racji, sam wszystko robi, nic nie kupi gotowego bo po co, skoro sam może to zrobić?
W sumie nie jest ciężkim przypadkiem, jest beznadziejnym przypadkiem :-)
Chociaż pociesza mnie fakt, że nie ja jedna się z takim spotkałam i żyję.
 
Czesc dziewczyny

Widze ze wszystkie mamy podobne problemy z mobilizacja naszych drugich polowek, he he:-) Moja jest kompletnie nieprzystosowana do prac domowych, ale - musze przyznac - po tylu latach wreszcie zaczyna robic jakies postepy. Ostatnio wysprzatal sam, nieproszony, schowek na graty (a to niewdzieczna robota). Bylam w szoku - chyba dostal instynktu wicia gniazda;-)

Buziaki
 
Bilans na dziś Dom kupiony notarialnie, zameldowałam się i już nie jestem bezdomna :-) Krzyś leży jak należy- główką w dół. Waży 1850, tętno 140 i zdrowy jak byk, jajeczka nadal wiszą ,szyjka mocna i długa, wody płodowe są w odpowiedniej ilości i mogę, na dzień dzisiejszy poród siłami natury :-) Cieszę się bardzo bo cesarka jest nie dla mnie.
Jeszcze tylko wywiadówka i mogę dać na luzzzz........ i zaczęć się pakować bleeeeeeeeeeeeeeeee
Dzięki za kciukasy
 
mailuj doskonale wieści, i maluszek rośnie jak na drożdżach..nic tylko się cieszyć..a po wywiadówce - odpocznij nieco kochana.. pakowanie nie ucieknie, no i zapewne masz wsparcie, więc Ci pomogą :)
 
reklama
mailuj super wizyta widzę a synek duży aż miło maja przy nim jak Calineczka:)
Idę z córeczką na zajęcia a potem na zakończenie Szkoły rodzenia ( wiedziałam,że uczenie się oddychania do niczego mi się nie przyda ale chociaż miło czas spędzałam:) Buziaki do miłego:*
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry