Aneta_85
Fanka BB :)
Yhm, już na święta miałam takie coś. Wyniosłam wszystkie jego narzędzia, płyty które leżaly po zrobieniu przez niego szafy już drugi miesiąc u nas w powiedzmy przedpokoju, a które mało nie ważyły. Umyłam okna, chociaż sam się zaoferował żeby to on to zrobił. Jeszcze przed ciążą, gdzieś w późnej jesieni pękła nam jakaś mała rurka czy coś podobnego, nie wiem, nie znam się, no i trzeba było wymienić kilka paneli. No i przy okazji trzeba było oderwać listwy. Panele położył, a listwy jak leżą tak leżą oderwane od ściany. Dwa lata temu robił remont góry żebyśmy tam zamieszkali. No i na poddaszu montował jakiś bojler czy coś podobnego. No i od tego momentu wisi mi nad kuchnią "właz" do poddasza, oklejony żółtą pianką, wiecie takie gluty mi wiszą. A wystarczyłoby nie wiem?? Pięć minut żeby to dokończyć? Już nie mówiąc o innych niepochowanych kablach w kuchni, które powiedział że zrobi.Aneta 85 ja bym zostala i starala sie jakos dogadac, albo zaczelabym sama robic rzeczy dla mnie nie przeznaczone i moze chlop by sie zmilowal
Szlag mnie normalnie trafia, bo chłop pracowity, ale jak już robi to nigdy tej roboty swojej nie dokańcza.