Hej dziewczyny, ja nie chce nic mowic, ale pol godziny temu obudzilo mnie uczucie ze cos ze mnie wylatuje. (czulam laskotanie) dotknelam sie i cale krocze i posladki mialam mokre, ale lozko suchutkie. Od razu pobieglam do kibelka no to troche mi pocieklo po nogach i tyle. Teraz nic nie leci, za to co 7 min pojawia mi sie tempy bol w krzyzu, ale zupelnie znosny i leciutenki bym powiedziala. Nie czuje zadnych skurczy, bol z plecow przesuwa sie w prawdzie na podbrzusze i tam konczy ale to bardziej jest takie cmienie niz bol.
Ewunia bardzo niemrawo ruszyla sie w miedzyczasie kilka razy.
No i teraz nie wiem znow czy cos sie rusza czy zaczynam siac panike. Chyba odczekam ciut i sie okaze jakby co, nie?
Co do statystyk, moge sprobowac, ale od razu mowie ze mam problem z cyferkami od kilku tygodni i nie wiem czy mi to tak dobrze pojdzie, wiec moze ktoras z was bardziej by sie nadala do tego? :-)