reklama

Lipiec 2014

emyly nie wiem czy opieka marna bo mi (tfu tfu) nic złego się w czasie ciąży nie działo. Na pewno robią mniej badań "na zapas" i tu kwestia tego czy jeśli nie ma niepokojących objawów to chcesz się zbadać czy nie. wiem ze czasem jest bezobjawowo jakaś choroba...

Opieka na d ciezarna wiec jest kwestia dyskusyjna. ja nie narzekam
 
reklama
A mój mąż jutro jedzie na imprezę firmową. Zawioze go rano do centrum. Nie zasnę :-( nie umiem spać bez niego w tym domu. Będę spać przy zapalonym świetle. Meczarnia będzie. A w sobotę w mojej miejscowości dzień dziecka więc Natala będzie szczęśliwa.
Tu są wszystkie starsze dzieci i ona za nimi jest bardzo ale 5-latek jej nie zrozumie. Tzn Natalka mówi pełnymi zdaniami ale przykładowo dziś jedna dziewczynka robiła babki z piasku a Natalka super bawiła się niszcząc je. Dziewczynka nie była zadowolona- wiadomo.
Ale z inną 5-latką biegała trzymając się za rękę ;-) słodko.

Jutro proponuję naleśniki :-P
 
hej!

ja wpadam na szybko, mam ostatnio dni zajęte od rana do wieczora, więc nic nie piszę, ale czytam na bieżąco :) Ale efektem tego jest w końcu zapakowana torba do szpitala (zostały jakies drobnostki do dorzucenia) oraz wykonane zakupy - łóżko dla małego, dodatkowe szuflady do regału żeby pomieścić rzeczy nowego lokatora itp. W sobotę robimy skręcanie i dopinanie wszystkiego a synek do babci :)

Z tego co paiętam tematy ostatnie:
Ja tam kąpię codziennie, zwłaszcza w gorące dni mam zamiar, jak będą mega upały to nawet w środku dnia wejdę z małym na rękach pod prysznic, a mąż nas opłucze. Po prostu będę sprawdzać jak sama się czuję i czy jestem spocona jak mops... Zresztą te kąpiele noworodka nie trwają bóg wie jak długo, to raptem kilka minut jest, nie zmyje się całej flory. W moim szpitalu nie kąpią, tylko po porodzie płuczą w zlewie pod kranem i tyle.

Lilla, a ja ci zazdroszczę! nas w szpitalu trzymają aż 3 doby, co uważam jest masakrą, zwłaszcza że większość położnych nic nie pomaga, ja chyba, jak wszystko będzie dobrze to się sama wypiszę w 2 dobie, bo chyba nie wytrzymam tyle.
Co do pomocy to korzystaj, u nas wizyty położnej są po prostu śmieszne, przychodzą chyba tylko po to żeby odhaczyć kolejną kobitę i zgarnąć jakiś dodatek. Moja ostatnim razem powiedziała żebym jej podpisała że była 4 razy, a była 2, no po prostu super!
A sama chętnie bym wzięła kogoś żeby mi przyszedł na 3 godzinki ogarnąć mieszkanie, ostatnio z jednym ledwo dawałam radę sniadanie sobie zrobić, a teraz z 2 maluchów to chyba zarosnę brudem...

Aparatu nie kupuję, mam super telefon, który robi lepsze zdjęcia niż moja lustrzanka, jest mały i zawsze pod ręką, dodatkowo filmy kręci fullHD, więc nie potrzebuję kolejnego grata. wiem, to skandal mówić coś takiego, ja kiedyś mega świrowałam z aparatami, lustrzankami, zdjęcia biało-czarne, itp, więc nie jestem totalnym laikiem-małpkowcem, ale postawiłam na praktyczny aspekt. Zwłaszcza że z dzieckiem to zawsze wyprawa i staram się ograniczać liczbę rzeczy do targania. Moj mąż się wścieka że nasz wózek wygląda jak cygański wóz - ale niech spróbuje pojsc kiedyś na spacer bez tych wszystkich artefaktów :)

Ewa66, gratuluję!!! Fajnie że masz to z głowy już i cały stres porodowy za tobą, teraz reszta życia - nowy stres :)

Za wszystkie na oddziałach i z kłopotami trzymam kciuki,
Pa!

Aha!
Zestaw, o którym piszecie - młody ziemniak, kalafior i zsiadłe mleko - mój znienawidzony posiłek z dzieciństwa (obok krupniku, zupy mlecznej z tężejącym na niej kożuchem i rozdziabganego szpinaku bez smaku). Mogłam z tego zjeść tylko ziemniaki, a nad resztą spędzałam i godzine, bo mama kazała zjeść, aż przychodził tato i cichaczem zasuwał tego obrzydliwego kalafiora i mleko zsiadłe i ratował mnie z opresji...Masakra! Nie zamierzam w ten sposób dziecka zmuszać do jedzenia.
 
Ostatnia edycja:
ale dziewczyny robicie smaka z tymi truskawkami, a to pierogi a to koktajle.. mhmmmm, u nas niestety póki co przewaga tych hiszpańskich przerosniętnych ale może jakies tutejsze sie trafia :)

mi dzis brzusio twardnieje caly dzien, maly nie odpuszcza, non stop sie wierci

moja polozna mowila ze temp. dla dziecka w pokoju to 18st i taka jest najlepsza, czy w Polsce tez tak mowia? Polska i Irlandia dwa rozne klimaty ale tak czy siak moze mega upalow u nas nie ma ale w domu i tak jest goraco, zdecydowanie powyzej 22stropni a w zeszlym roku dochodzilo do 27-28 w lecie w pokojach.

Torbe do szpitala mam juz spakowana chociaz ze dwa razy przepakowywalam. Ciezko stwierdzic czy bobo bedzie duze czy male tak napawde, a na porodowke mam dac 1 komplet ciuszkow.

Ciekawe jak Ewa sie czuje, a pozostalym kolezankom w szpitalach szybkiego powrotu do domku!
 
Ja jakoś weny dzisiaj nie mam :/

Jak słucham o waszych posiłkach pysznych to aż mi się słabo robi:/ Tak bym zjadła coś dobrego. Ale już niedługo :)
A właśnie odnośnie cukru to teraz dla odmiany mam niski, tzn przypuśćmy ja mam normę 7.8 a po posiłkach wychodzi np 5.3 dzisiaj tak miałam po śniadaniu i kolacji. Nie wiem już ale z dwojga złego chyba wolę niższy niż za wysoki.

A poza tym jakoś dziwnie się czuję, byłam w sklepie blisko domu i jak szłam to czułam straszny ucisk na dole i ból pachwin. I czuję ucisk pod żebrem prawym i promieniuje do pleców pod łopatką. Mam nadzieje, że to nic poważnego :/
 
aNilewe, dokładnie, najlepsza temp do spania to między 18 a 20 stopni, a do pokoju, w którym się przebywa w ciągu dnia to około 20-22 stopnie. Ale to raczej w sezonie grzewczym, bo jak na dworze 25 i więcej to w domu nie zrobisz 18 stopni, chyba że masz klimę. ale to chyba niespecjalnie zdrowe.
 
mama_bobasa, a chociaz paski i glukometr dostałaś? u nas tez nie dają leków na cukrzycę, tylko najpierw dieta, ale nie aż taka, żeby tylko sałatę jeść (a tak w ogóle to muszę sprawdzić, czy sałata tak jak pomidor nie podnosi mi cukru...). najwazniejsze to ograniczyć słodycze do min (mi tam zdarza się zjeść od czasu do czasu coś dobrego, ale raczej gorzka czekolada albo jakieś ciacho pełnoziarniste), odstawić smażone, tłuste, pszenne pieczywo, a przede wszystkim jeść regularnie 6 nawet 7 posiłków dziennie, w tym ostatni przed samym pójściem spać... z tą regularnością u mnie ostatnio kiepsko było, co odbiło sie na pomiarach cukrów...nawet po pieczywie chrupkim z sałatą i ogórkiem miałam ponad normę...

Ola dziś zaczęła dziwnie skrzypieć i dostała kaszlu..mam nadzieję, że nie rozłoży się..wysmarowałam, dałam syropek i może do jutra przejdzie...
 
Huh, normalnie popołudnie pełne wrażeń...
Aparaty pooglądane ;-) i hmmm... sony mi jakoś bardziej w rączkę spasowały, ale to tylko z takiego wygodnictwa. Dalej nie wiem co kupić... dochodzę do wniosku, że się na tym nie znam i tyle :-p No i do mojego dylematu czy tańszy hx100v, czy hx200v doszedł hx300 (bez v). Ale utwierdziłam się w przekonaniu, że wizjer ma być, bo tak mi się łapki trzęsą, że muszę jakoś ustabilizować aparat. Więc dziękuję na linka Undomiel, ale niestety u mnie odpada. No i mój telefon robi fatalne zdjęcia, ale nie po to go kupowałam w sumie ;-)
Za to kupiłam prostownicę, bo moja stara już krzyczy nie dotykaj mnie. Ale tu latwy wybór, bo ja mam w sumie dość krótkie włosy. Jedynie grzywa i z dłuższej strony się wywijają.
Autko przeszło przegląd :szok: Pan tylko lampę wyregulował. A ta nasza stacja kontroli ma opinie czepliwej mocno.

Zadziwiacie mnie z weselami. Ja jak ostatnio spędziłam w aucie niecałe 5h padłam, a gdzie tu w takim razie na weselu siedzieć i się bawić.
Ale mam nadzieję, że będziecie laski w formie i będziecie się super bawić :happy:
 
A ja tam lubię krupnik :D

Kurcze my tu mamy same profesjonalne fotografki. Ale z was "aparatki" ;) to ja chcem sesyjke ;)

Kopacz czemu się nie pochwaliłas zaproszeniami na chrzest? Tak mi się przypomniało.

Ciekawe jak Ewa i Zosia się czują. Być może jutro wyjdą nie? Ja po cc 4 dni leżałam.

Dobranoc :)
 
reklama
Ja bym jeszcze poszła na jakieś wesele, przynajmniej godzinkę albo dwie się pobawić. Uwielbiam tańczyć :-D

Ja jakoś weny dzisiaj nie mam :/

Jak słucham o waszych posiłkach pysznych to aż mi się słabo robi:/ Tak bym zjadła coś dobrego. Ale już niedługo :)
A właśnie odnośnie cukru to teraz dla odmiany mam niski, tzn przypuśćmy ja mam normę 7.8 a po posiłkach wychodzi np 5.3 dzisiaj tak miałam po śniadaniu i kolacji. Nie wiem już ale z dwojga złego chyba wolę niższy niż za wysoki.

A poza tym jakoś dziwnie się czuję, byłam w sklepie blisko domu i jak szłam to czułam straszny ucisk na dole i ból pachwin. I czuję ucisk pod żebrem prawym i promieniuje do pleców pod łopatką. Mam nadzieje, że to nic poważnego :/

Może maleństwo się tak dziwacznie ułożyło? i uciska?

Ja do wizyty położnej w domu po porodzie byłam nastawiona raczej negatywnie. Wszystkie dziewczyny jakie mają dzieci opowiadały mi zawsze, że to bez sensu, że one nie chciały i kończyło się na 2 wizytach. U nas jest trochę inaczej Lilla bo położna nie pomaga w porządkach ale ranę po cięciu może zobaczyć, wykąpie dziecko, pomoże w pielęgnacji itp. Przynajmniej w teorii. Ale niedawno usłyszałam kilka pozytywnych opinii o tych wizytach, poza tym ta nasza położna jest rewelacyjna i w zasadzie nie mam nic przeciwko jej odwiedzinom. Mówiła, że to przeważnie jakieś 6 wizyt jest. Poza tym fajnie będzie pogadać z kimś z zewnątrz, środowisko rodzinne może okazać się momentami... toksyczne. Szybko się męczę wizytami najbliższej rodziny i rodziców. Bardzo szybko.

No właśnie, ciekawe co tam u naszych dziewczyn lipcowo-czerwcowych.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry