Oj dziewczyny zostawić Was na dzień a tu tyle się dzieje.
Makota ja też nie miałam KTG, mój gin nawet o tym nie wspominał a następną wizytę mam dopiero na 30 czerwca, czyli praktycznie 10dni przed terminem.
Katka ja piję kawę, fakt nie tyle co kiedyś, bo i tak mnie do niej nie ciągnie, ale czasem jedną dziennie, czasem wcale.
Undomiel u mnie torba też nie spakowana. Mówię o tym od miesiąca a zebrać się nie mogę:banghead::banghead::banghead:
Mika nie świruj tak z tymi zakupami, nie ma żartów. Jeszcze raz coś takiego przeczytam i zorganizuje Ci forumowe nakopanie do d

Bellina jeśli chodzi o aparat to ja serię Sony Alpha bardzo polecam, sama mam już drugi z tej serii i jestem zadowolona. Ale fakt trzeba się do niego przyzwyczaić jest dość specyficzny w użytkowaniu. Ale masz speca na forum to pewnie lepiej Ci poradzi. :thumbup:
No i doczytalam :thumbup:
Krzyczałam przed chwilą na dźwiganie zakupów a sama dziś dałam sobie w kość. Co prawda tylko brzuch nosiłam ale zdecydowanie za dużo. Mąż w domu więc wyciągnęłam go na wizytę pieszo. Wyszłam po drodze do banku i do laboratorium odebrać wyniki. Wychodzimy a tu burza i grad. I stanie w bramie prawie godzinę po drodze jeszcze spotkanie odnośnie pracy. Tzn mojej ewentualnej jej zmianie kiedyś tam. Tzn nawet już dziś tylko, że mój domniemany pracodawca dopiero dziś dowiedział się ze jestem w ciąży. A nie powiem propozycja super, eh nawet przez chwilę mi się przykro zrobiło, że nie mogę jej przyjąć teraz i już.

ale tylko przez chwilę. W każdym razie miło że ktoś jeszcze o mnie pamięta, mam nadzieję, że za jakiś rok dalej będzie. :thumbup:

Potem godzina w poczekalni i wizyta u gin, opis tam gdzie trzeba. W skrócie wszystko ok, chociaż trochę się już pogubilam z tymi jego pomiarami, ale nic zobaczymy.
Po wyjściu stwierdziłam, że można znajomych odwiedzić bo to blisko, a potem jeszcze pizza i spacer do domu. Tym sposobem wyszliśmy z domu po 14 a wróciliśmy o 21. Ledwo doszłam, jeszcze miesiąc temu spokojnie robiłam takie wycieczki, teraz widzę, że to już nie ten czas. Jutro się pewnie nie rusze. Myślałam, że padnę po tym dniu bardzo szybko, a tu lipa. Położyłam się w 5 minut Małż już spał a mój dzieć dostał czkawki, w dodatku wbił mi stopę w żebrach i mógłcm zapomnieć o spaniu. Siadłam żeby Was poczytać i tak mi zeszło do tej pory. Ale już się oczy kleją, więc mam nadzieję, że już się uda tym razem.
No to dobranoc, jest tu ktoś jeszcze?