no nieeeeee, doczytałam do wczoraj pisałyście i takiego posta długiego nasmarowałam i co? i co?
nagle na ekranie laptopa pokazało się "Brak pamięci" i ten skurczybyk się wyłączył!!!!
ja się grzecznie kuuuurrr...de pytam, what the fuck?



wdech, wydech, wdech, wydech, no dobra... w skróce z tego co pamiętam o czym pisałam to:
- spojenie też mnie boli, od jakiegoś miesiaca albo nawet i półtora, najgorzej jest jak leżę i się przekręcam z boku na bok, albo jak wstaję. Wtedy napierdziela konkretnie, idę jak jakaś kaleka, dopiero po paru krokach jakoś się to daje rozchodzić
- skurcze mam cały czas, brzuch twardnieje za każdym razem gdy się schylam, często też przy zmianie pozycji, jak np się kładę. Podczas podpinania KTG też mnie złapało, własnie jak się kładłam i w sumie wg mnie to nie był aż taki silny skurcz, miewam mocniejsze a tu w zapisie wyszło, że skurcz był na prawie 60%. W sumie jestem zielona w temacie, więc może Wy mnie oświecicie, 60% to już jest się czym martwić (czyt. przedterminowy poród) czy to jeszcze norma?
- parcie na pęcherz- o taaaaak... zwłaszcza w czasie skurczu... czasami idę na paluszkach do WC i gadam jak Wojciech Mann w tej reklamie Liptona "doniosę... czy nie doniosę..."
- bolesne skurcze- hmmm, do tej pory nie miałam, twardnienia owszem nie są przyjemne ale nie bolą. Tzn w sumie wczoraj mnie coś zabolało mocniej ale to trochę, hmmm... "inna" historia. Mianowicie podczas posiadówki w WC, w czasie robienia No.2 mocno zabolało ze 2 razy, nawet bym powiedziała, że bardzo mocno...
- historie z WC- ogólnie nigdy nie miałam problemu z zatwardzeniami, również w czasie ciąży ale od jakiś 2-3 tygodni wszystko poszło raczej w drugą stronę
W sumie gdybym latała częsciej to mogłabym powiedzieć, ze to biegunka ale idę tylko raz dziennie. Czy to możliwe, że organizm już oczyszcza się przed porodem? Nie za wcześnie? <ups>?
- telefony / abonamenty. Tu nie pomogę bo od wielu, wielu lat mam plusa na kartę i jestem bardzo zadowolona
lilla my super wiadomości!!!!!! bardzo się cieszę!!!!!!!!