Hej,
No i dzisiaj żyje rzeczywiście. Ufffff.... ;-) Ale nocka... nie dość, że śniło mi się, że rodzę i obudziłam się spocona jak mops, to jeszcze jak zazwyczaj max raz wstaję na siusiu tak dzisiaj w nocy byłam 4 razy

A młoda wczoraj też mi się tak rozpychała, że myślałam, że bokiem wyjdzie, aż bolało. Coś chyba jest z tą pełnią, choć ona ponoć była wczoraj czyli 13.06 o 6 rano.
Kubusiowata jak tam, skurcze się wyciszyły?
Małgorzatkar mam nadzieję, że Cię przyjmą chociaż do internisty. Współczuję tych zatok.
Lilla dla mnie nieco dziwna ta tradycja, że sąsiedzi niedługo po porodzie hurtem zasuwają. Ale chyba wszystko zależy od ludzi, bo jak wpadną i wypadną to spoko, a jak będą siedzieć cały dzień, może to być dla mamy męczące. Choć jak to mój stwierdził, może dobrze, że dziecko dostanie na stracie masę zarazków, bo po co z tym czekać i trzymać pod kloszem. A z resztą u nas też ludzie chodzą, tylko pojedynczo, tudzież parami

Co do teściowej, to dała by spokój faktycznie, co za kobieta. Ale może dotrze do niej, to co mówi pani z opieki poporodowej.
Meldujcie się dziewczyny w dwupakach ;-)