Witam,
Mi osobiście czary, uroki i inne zabobony nie przeszkadzają pod warunkiem, że nie szkodzą fizycznie, ani psychicznie dziecku. Jeżeli komuś to pomaga to dlaczego nie?
Ile z Was ma czerwone kokardki na wózkach? My nie mamy, ale pożyczałam znajomym huśtawkę tą elektryczną, wróciła z kokardką i jej nie zdejmowałam, jest sobie, ładnie wygląda.
Zaszkodzić nie zaszkodzi, a może pomoże ;-);-)
zgadzam się z
Doti, może brzmi to głupio ale skoro nie zaszkodzi to dlaczego nie spróbować, znając życie gdyby moje dziecko płakało non stop to próbowałabym wszystkiego, włącznie z przelewaniem wosku. Przy dziecku żadnych "czarów" nie odczynailiśmy ale czerwone kokardki mamy. Ba, pewnie wyjdę tu na jakąś dziwaczkę ale trudno, my z mężem od kilku lat nosimy czerwoną nitkę na lewym nadgarstku. Zresztą zauważam ją u wielu ludzi ostatnio.
Nikomu nie robimy tym krzywdy a ja osobiście uważam, że jest to swego rodzaju talizman, który mnie chroni przed zawiścią i zazdrością innych ludzi, których niestety jest wielu wokół nas :-( przez te 6-7 lat odkąd noszę nitkę, spotkało mnie kilka przykrych rzeczy, włamano nam się do samochodu, ukradziono mi nowiutkiego laptopa, mieliśmy poważny wypadek samochodowy w wyniku którego miałam połamany nos, pęknięty oczodół i czaszkę, za każdym razem działo się to wtedy gdy nitka zerwała mi się i przez dłuższy czas nie zawiązałam nowej, w sumie możecie się z tego śmiać bo pewnie to przypadek, że akurat coś się działo gdy nie miałam nitki. (a może i to nie był przypadek)
śmianie się moja śmieje się bez głosu, tzn czasami jak się śmieje to po chwili wydaje jakieś aaaaeeee, heeeeejjj, eeeooo ale to chyba śmiech nie jest raczej
pobudki w nocy nam 2 razy zdarzyło się, że jadła o 20 i obudziła się na jedzenie dopiero o 1.30, szok 5,5 h

zazwyczaj budziła się co 3-4 godziny.
pampersy zostały nam 4 sztuki "dwójek" i od dziś mieliśmy zaczynać "trójki" a tu dostałam od koleżanki jeszcze 6 sztuk "dwójek" bo na jej córę już za małe, wykorzystamy to co dostaliśmy i zaczynamy trójeczki.
woombie sprytny wynalazek, pewnie dzieciaczki czują się bezpieczniej ale u nas by to się nie sprawdziło, Kalinka nie cierpi jak ma czymkolwiek przykryte rączki, już w szpitalu był krzyk jak w becie leżała. Dopiero jak jej wyjeliśmy rączki to się uspokoiła. Jak śpi to zawsze rączki na w górze i leży taka rozwalona
byliśmy dziś na szczepieniu i ważeniu ale o tym w odpowiednim wątku.
pozdrawiamy!