dzień dobry
Ola dziś 37,5, wróciła chęć na czekoladę, marudzi jak zawsze "mamo podaj mi kartkę bo mi się schylić nie chce...", M pojechał z Zuzią do okulisty i przy okazji zawiózł mocz Oli do analizy, wykluczymy pęcherz. ja się za to czuję jak wyjdź stąd i nie wracaj... boli mnie brzuch, wymiotować mi się chce i ogólnie mi niedobrze... i spać mi się chce, a noc w miarę łaskawa była... poza tym Oli zostanie w domu rozwaliło mi plan dnia, bo miałam jechać do smyka, bo chrzestny Oli zadzwonił, a raczej jego żona, żebym kupiła dla Oli i Zuzi prezent, bo oni chcieli duplo kupić, ale u nich nie ma, a nie mają czasu pojechać gdzies indziej (ona ma salę bankietową i katering, więc teraz codziennie po kilka wigilii firmowych przygotowuje...), no a jak pojadę z Olą po prezent dla Oli? ehhhh oprócz tego lodówka świeci pustkami, masakra...
Mamo bobasa podanie, dwa zdjęcia i rozpatrzymy twoje przyjęcie
Elifit zdrówka!
Edit mąż dzwonił, że Zuzia ma skierowanie do szpitala na udroznianie kanalikow...