A ja narzekalam, ze nic mi sie nie chce.... Mnie sie obiadu nie chcialo gotowac i wyjsc z domu po zarelko.
Wiec wymyslilam sobie zajecie zastepcze, coby byl pretekst, zeby nie robic tamtego.
Poprzestawialam meble w pokoju malej, bo mnie naszla nowa koncepcja.
Wiec ja sie tez powinnam pakowac ;-)
Po pierwsze - wzial mnie power wicia gniazda
po drugie - po przesuwaniu wersalki, lozeczka, komody i przenoszeniu jakis innych rzeczy, to chyba mnie wezmie ;-)
Oczywiscie mam nadzieje, ze nie... ale sama doszlam przed chwila do wniosku, ze mi wali i teraz to powinnam chyba raczej troche oszczedniejszy tryb zycia prowadzic...
Ja moje kochanie i moja mama dzisiaj to zobacza, to mnie zabija, bo oni mi nic robic nie pozwalaja.... a co dopiero takie wyczyny, jak dzisiaj.
A co do prasowania, to na siedzaco jeszcze mi gorzej idzie, niz normalnie.... wiec mama dzisiaj przyjezdza prasowac reszte rzeczy swojej wnusi :-)