Ej, spokojnie dziewczynki :-)
Dzieki za zainteresowanie.
Zyjemy wszyscy nierozdwojeni :-)
Tylko mielismy lenia i nie pisalismy :-)
Za bardzo wczoraj poszalalam na miescie i padalam na pysk.
Juz od dluzszego czasu dochodze do wniosku, ze na tym etapie to powinnam soebie poodpoczywac. I final moich przemyslen jest takie, ze.... no wlasnie.... najpierw oskrobalam caly zamarzniety samochod, potem pojechalam do ZUSu, bo musze cos tam pozalatwiac, bo bede firme otwierac ( aco fajne zajecie na koniec ciazy) , na a potem szalalam po sklepech :-)
Wiec wieczorem padlam i mi sie ruszac nie chcialo. Ale zwleklam jeszcze dupsko do kolezanki i wrocilam w okolicach 24 ;-)
Nie ma to jak oszczedzanie sil ;-)