Ale mam doła... chyba jednak naprawde nie nadaje sie na matkę, a juz mi się ywdawało ze jakoś sobie radzę.
Dzieciak mi się przydusza, a ja nie potrafię stwierdzić czy to katar. Pediatra niby siwierdziła ze wszystko jest w porządku, ale jak ma być w porządku jak ja widze ze on się męczy i nie potrafię pomóc. Do tego jeszcze zaczęły się chyba jakieś kolki, albo inne coś, bo najpierw wieczorem wyje, a potem śpi jak "zająć pod miedzą", wybudza się co 1 - 1,5 godziny w nocy, podje troche i płacze i pręży się i nie moze zrobić kupy... i tez nic nie pomaga. Ani goraca pielucha, ani masarze, ani te pieprzone kropelki... Juz nie wiem co mam robić.
A do tego jeszcze moj mąż musiał wyjechać... Buuuuuuuuuuuuu...