Hmmm.....mój mąz pali, ale daje radę bez tego żyć-paczka mu chyba na tydzień starcza. Ja paliłam od początku studiów i rzuciłam w ciąży, tylko że, ekhm...w piątym miesiącu dopiero :-[. Jak rzuciłam, dostałam podwyżkę w nagrodę. Na razie mocno mnie nie ciągnie, ale że nigdy nie mówię nigdy, to się nie zarzekam, ze tak na zawsze zostanie. A moi rodzice nie palili nigdy. Brat za to nałogowo od 11 roku zycia.