Wsienka, wiem, to kwestia zmiany myślenia o swoim organizmie, o tym co jest dla niego zdrowe a co nie, ale do tego każdy musi dojść sam, postanowić coś i jeszcze wytrwać w postanowieniu. Mój tato, jak był dzieckiem był chudym szczypiorem, w pierwszych latach małżeństwa trochę przytył, ale wyglądał dobrze, jak facet, który lubi porządnie zjeść, ale bez przesady. A kilka lat temu tak się zapuścił, że teraz ma problemy ze zdrowiem i pracą, bo jest robotnikiem fizycznym. Do tego ma masę kompleksów. Zdaje sobie sprawę ze swojej sytuacji, wie, że powinien coś ze sobą zrobić, wie co, i raz na jakiś czas ma "zrywy". Ale co z tego - nie jest silny i potrafi w nocy otworzyć lodówkę i ładować w siebie ile się da. Obżera się słodyczami, tłusty obiad to najlepszy obiad a czarną kawę wlewa w siebie hektolitrami. A do tego jak tylko poruszy się ten temat, to wszyscy mają dalszą część dnia do d...