reklama

Listopad 2009

reklama
My też dawaliśmy vigantol , poszłam po receptę na inna wit.D i bierzemy Jovit D.

Byłam dziś oglądać i na 100% kupujemy znaczy chrzestna małemu kurteczkę niebieską, pod tym jest kuszula muszka i kamizelka do tego białe ciepłe spodnie. A koszt chyba niewielki , bo 170zł. Więc ubranko ma na chrzest i urodziny :)
 
nie mój też był z tej dupia*** serii ale daje tran, tylko nie wiem czy to wystarczy
Aga to jak nie wiesz czy to starczy to zapytaj lekarza...
oprocz vigantolu jest jeszcze kilka innych preparatów witaminowych.
a Ty co podajesz?
My też dawaliśmy vigantol , poszłam po receptę na inna wit.D i bierzemy Jovit D.

Byłam dziś oglądać i na 100% kupujemy znaczy chrzestna małemu kurteczkę niebieską, pod tym jest kuszula muszka i kamizelka do tego białe ciepłe spodnie. A koszt chyba niewielki , bo 170zł. Więc ubranko ma na chrzest i urodziny :)

ten Jovit D jest na recepte??i jak dla mnie 170zl to duzo na wsumie jedna okazje...ale to nie Ty placisz wiec spoko:-)
 
reklama
dziunka[/B] ta twoja szwagierka musi być idiotką... na kiedy ona ma termin?? 3mam kciuki żeby niemąż załapał sie na tą pracę w NO

Dzięki za kciukji, a ona fakt-idiotka. zresztą nawet rudno skumać o co jej czasami chodzi :D Termin ma na 8 listopada więc jeszcze czas.

Nam lekarka kazala dalej podawac cala zime, ale tez dodala, ze lepiej jak by pil tran no i sie udalo, maly pije tran o aromacie cytrynowym i jest ok :) lepsze niz sztuczna witamina. :)

A jaki to tran i za ile?

a bo cos tam znalezli w tym vigantoli i wycofali chyba ze sprzedazy...po roku bede dawac mu zwykly zestaw witamin dla dzieci albo tran..a Ty dajesz ten vigantol?

Wit d3 jest ważna jak już lata nie ma, więc udaj się po coś jak najszybciej. Tu chodzi o kości ;)
Mój Vigantol też ferelny, lekarka przepisała inny, a moja doktorka powiedziała że gdybym ten dawała to nic by się nie stało, to chodziło o jakieś toksyny w tym plastiku i że to w sumie na nic nie miało wpływu. A wycofali bo takie mają zasady i normy.



My po 3-godzinnym spacerku. Wszędzie szukałam tego patyka z kółkami ale wszędzie wykupione, pozostały tylko jakieś gówienkowe ;)

Aaaaa i puściłam Asię na rynku w tych butkach z pepco, mała smigała aż miło, do dzieci , nie do gołębi :D Były tam jeszcze dwa takie maluchy jak ona, aż jeden pan się pytał czy wszystkie z tego samego dnia urodzone :D No i młoda każdego malucha zaczepiała, głaskała po głowie i cześć dawała :D

Do domu wracałysmy też na nóżkach. Powolutku, oczywiście każdy liść musiał zostać z ziemi podniesiony, ew podeptany :D
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry