Martolinka - nawet jakbyśmy mieszkali wydaje się, że nie byłoby tak różowo z opieką, panny mają mnóstwo energii , a dziadkowie schorowani ( albo w trakcie leczenia, albo jeszcze nie poszli na leczenie tylko jęczą ).... w tamtym roku na urlopie miałam wypocząć i tak właściwie główna opieka nad dziećmi spadła na nas. Niestety dziadków sam na sam z wnukami nie zostawiliśmy dłużej niż na 1,5 godziny i nie codziennie.
Kikolek - cholera , że ten Twój chłop podziwniał... mnie by chyba poniosło i nie obyło by się bez kłótni. Z jednej strony masz rację, że teściowej podrzucić dzieciaki tak bez ustaleń, ale... to wyjątkowa sytuacja, a może Twoi by się zajęli? Gdybyś bliżej mieszkała to bym zabrała ferajnę... może by się nie pozabijali.
Maxwell - brawo dla męża... jak chłop chce to potrafi ;-)
U mnie leje.. więc w ramach walki z moimi kobitkami ustaliliśmy z mężem odwiedziny na placyku zabaw; trudno wydamy 40 zł, ale może pójdą spać o ludzkiej porze i nie będą się nudzić.