No to wiadomości z pierwszej ręki.
Teściowa nie leży na intensywnej terapii a na intensywnej opiece chirurgicznej czy coś takiego, taka sala pooperacyjna. Zaczęli ograniczac jej przeciwbólowe bo walczą o wątrobę, która jest na wykończeniu, dlatego mama mocno źle się czuje (w końcu usunęli jej naraz woreczek żólciowy, guzy na jelicie i jajniki więc dziw że wogóle się jakoś trzyma po takiej operacji - rozcięta jest od mostka do podbrzusza). Można ją odwiedzac tylko stojąc w drzwiach do sali i tylko przez chwilę żeby pogadac.
Będzie miała chemię - w ten sposób może uratują wątrobę.
Ech, straszne, jeszcze w poniedziałek bigos gotowała:-(
A ja niestety muszę kombinowac żłobek - nie ma kto zostac z Asią :/