Cze w poniedziałek, ja znów zombie.. qrnasz jego olek, notoryczny stan u mnie to chyba.
Etna - współczuję przeżyć.
Dziunka - świetne foty ze spływu;-)
Kikolek - szybkiego powrotu do zdrowia.
My wczoraj znów na wiosce, wróciliśmy, próbowaliśmy dobić towarzystwo jazdą na rowerze i jeździku... niestety towarzystwo przetlenione zasnęło po 22 i po 23.30.




Gonia zaliczyła glebę na beton, rozcięła sobie palec w zgięciu , krew się lała, wokół niej dziadkowie tańczyli, ona ryczała, jakby jej ten palec odpadł, Hanka dostała wielkich oczu i ruszyć się z miejsca nie mogła, z oddali pytała się nas ciotka co się stało, Jarecki ganiał po deszczu w poszukiwaniu wodyutlenionej i plastra - apteczka w samochodzie - polka galopka z przytupem to mały pikuś przy tym.
Na to wygląda, że dziecko / czyt. Gonia / widząc zainteresowanie swoją osobą tak na maxa postanowiła to wykorzystać...;-);-)

Ehh dziś cd. teściów, tym razem zwalają się do nas, nocują na stancji.
