reklama

Listopad 2009

reklama
etna najważniejsze że wszystko się dobrze skończyło :) , nie martw się pewnie jeszcze nie raz nam nasze maluchy zafundują podobną rozrywkę , u mnie w kuchni krzesła są postawione na stole do góry nogami bo inaczej bym młodego co chwilę z czegoś ściągała , jak kiedyś z kuchenki (dobrze że to było po nocy to przynajmniej zimna była)
dziunka co się dziwisz koty lubią zjadać różne owady ,zresztą pamiętam jak za dzieciaka moi koledzy karmili mojego psiaka chrabąszczami :( feee

myśmy dzisiaj zaliczyli spacer nad jeziorem a Kuba był przeszczęśliwy bo sobie powrzucał kamieni do wody :) ,najgorsze że nie mogliśmy go stamtąd wyciągnąć bo przecież jeszcze tyle kamyczków leżało na brzegu ;)
 
Oooo fuuuujjj, nie uwierzycie, kot złapał tą muchę a potem zjadł:eek: zaraz zwymiotuję.......................


p.s. sorki że ja o takich pierdołach przy takim temacie:zawstydzona/y:

no co Ty :)
macie racje, nic sie nie stalo teraz tylko trzeba zapomniec i uwazac jeszcze bardziej

Dziunka ale masz dzielnego kota i nie potrzebna ci lapka na owady
 
Etna, az mi łzy w oczach stanęły Dobrze, ze nic sie nie stalo.

Dziunka u mnie na porządku dziennym sa drobne owady typu muchy, ćmy, motylki. Z tymi ostatnimi to dość drastycznie, bo jak jakis leci to Michał wpada w zachwyt, biegnie za nim i popiskuje a tu mu kot haps motylka :(( i co najmniej raz dziennie mamy w domu coś większego: chrabąszcze i pasikoniki (takie wielkie), myszy, jaszczurki, mniejsze ptaszki, 2 gołębie. Generalnie mamy kota łownego i wszystko dumna przynosi nam do sypialni :/ z reguły są to jeszcze żywe okazy

edit: a ja jakąs jelitówkę złapałam :(
 
jeszcze raz dziewczyny wielkie dzieki :)

jelitowka grrr ale ci sie trafilo :(((( moze tak szybko minie jakk przyszla :)

dziewczyny czyszczac moj telefon (bo maz mi go sprzedal) chba skasowalam sobie wszystkie kontakty grrrrrrr, chyba szlak mnie trafi. Tak wiec piszcie mi smsy z waszymi numerami bo nie mam nic :(((
 
Etna dobrze, że nic sie nie stało. Nasze dzieciaczki jeszcze nie raz cos zmajstrują. Wiem co przezywałaś bo pamietam moje przerażenie jak Konrad rozbił stolik. Na poczatku byłam zła na samą siebie, że akurat nie byłam przy nim, potem zła na stolik a teraz cieszę się, że nic się z oczkiem nie stało bo tego bym sobie nie wybaczyła.

Kilolek ojoj, oby nie jelitówka... wyrzuć ją z siebie :PPPP

My dziś do 21 na dworze i Konrad padł jak betka. Jutro rano dzwonimy w sprawie autka do Świebodzina ale coś czuje, że pewnie znów będzie nieaktualne...
 
Kurcze Marcel od paru dni śpi niespokojnie. Ciągle sie rzuca, budzi z byle powodu lub z płaczem. Ciągle zaglądam w ząbki ale tam nic nie widze :( chociaz pewnie gdzies sie tam cos kluje bo na drzemke jak nigdy laski tajfun!! płakał godzine... nie ze złości tylko taki lament raczej. No w zyciu tak nie mialam zeby go usypiac godzine i wiecie co podziałało?? SMOCZEK Moje niesmoczkowe dziecko uspokoiło sie smoczkiem którego gryzło tak zawzięcie ze w szoku byłam. No ale grunt ze sie uspokoil i zasnął. Myslalam ze moze skok rozwojowy no ale dzisiejsza akcja ze smoczkiem hmm moze jedno i drugie :D
 
Ostatnia edycja:
Cze w poniedziałek, ja znów zombie.. qrnasz jego olek, notoryczny stan u mnie to chyba.:-D

Etna - współczuję przeżyć.
Dziunka - świetne foty ze spływu;-)
Kikolek - szybkiego powrotu do zdrowia.

My wczoraj znów na wiosce, wróciliśmy, próbowaliśmy dobić towarzystwo jazdą na rowerze i jeździku... niestety towarzystwo przetlenione zasnęło po 22 i po 23.30.:wściekła/y::wściekła/y::wściekła/y::wściekła/y:
Gonia zaliczyła glebę na beton, rozcięła sobie palec w zgięciu , krew się lała, wokół niej dziadkowie tańczyli, ona ryczała, jakby jej ten palec odpadł, Hanka dostała wielkich oczu i ruszyć się z miejsca nie mogła, z oddali pytała się nas ciotka co się stało, Jarecki ganiał po deszczu w poszukiwaniu wodyutlenionej i plastra - apteczka w samochodzie - polka galopka z przytupem to mały pikuś przy tym.
Na to wygląda, że dziecko / czyt. Gonia / widząc zainteresowanie swoją osobą tak na maxa postanowiła to wykorzystać...;-);-):-D
Ehh dziś cd. teściów, tym razem zwalają się do nas, nocują na stancji. :cool2:
 
O bOże Etna,Mama aż się poryczałam czytając Wasze posty.Jak mało brakuje do nieszczęścia.
ojej dobrze że wszystko się dobrze skończyło.Trzeba mieć oczy dookoła głowy.
Ja kiedyś w ostatniej chwili złapałam Kacpra bo sięgał po herbatę dopiero co zaparzopną.Jakby złapał to wylałby prosto na twarz.też nie mogłam dojść do siebie.Oj nie mogła.Też się poryczałam.A jak spadł z kanapy to jakiejś histerii dostałam. No ale wszystko dobrze.

Dziunka super wycieczka.Odważna jesteś:-)
 
reklama
Etna, współczuję, wyobrażam sobie jak się przeraziłaś. W takich sytuacjach zawsze najgorsze są wyrzuty sumienia, ze to przez mnie coś mogło stać się dziecku - mimo, że przeważnie to wcale nie jest nasza wina - nie da sie wszystkiego przewidzieć. Dziunka musiałaby być jasnowidzem, żeby wymyślić ze Asia wejdzie na szafkę, wygrzebie i odkręci !!!! zmywacz do paznokci no nie ?? Do dziś nie mogę uwierzyć jak ona to zrobiła :)

Ja zawsze najbardziej się boję jak gdzieś jedziemy, bo w domu wiem gdzie co stoi itd.. A u teścia jest bajzel, chemia stoi w otwartych pomieszczeniach, albo np. siekiera leży na parapecie na tarasie. W takich miejscach to dopiero wszystko się moze zdarzyć.., A teść jest bałaganiarzem z natury i nie zmienię go, z resztą on nie byłby w stanie w wielkim domu ogarnać co może być dla dziecka niebezpieczne. Już same schody do 2-go piętra to wystarczajace niebezpieczeństwo. Eh..

A pamiętacie ten wypadek w zeszłym roku? Na wsi u dziadka jakaś dziewczynika znalazła w sianie broń i strzeliła do swojej kuzynki 3-letniej ? To jest koszmar jakiś, ale jak sobie pomyślę, ze moje dziecko/dzieci będą sobie same łazić i się bawić - bo przecież w końcu będą, i będą takie miec pomysły to mi wszystkie włosy dęba stają... BRRR...
 
Ostatnia edycja:

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry