reklama

Listopad 2009

Asia pewnie że tak , cieszę się że już w NO jesteśmy bo tutaj mamy swoje 4 kąty :)
kilolek powiem ci że tak to już chyba będziesz miała co jakiś czas z chłopakami , u mojego brata są 2 dziewczyny w takim samym odstępie czasu tylko starsze (jedna ma niespełna 6 a druga niecałe 4 lata) i dzisiaj jak rozmawiałam z moją mamą to słyszałam jak się w tle kłóciły :) i mama mówi że tak mają co jakiś czas ale nie codziennie ;) więc nadzieja jest :)
 
reklama
Aza nie mam, bo do tego trzeba miec stala umowe o prace a ja nie mam, ale wydaje mi sie ze mi by wystarczyl jeden dzien, albo nawet i pol ale z dala od wszystkich, nawet zbeym sobie mogla w parku bez sensu posiedziec, baterie podladowac ale nic nie musiec robic i wlaczyc. Maz mi obiecal pold nia miesiac temu ale jakos sie nei udalo a teraz to juz praca
Ja tak narzekam ale wiecie no kazdy sobie musi troche ponarzekac, no ajkso trzeba to przezyc ale i trzeba wziasc sie w garsc i zadzialac, ale co ponarzekam to moje, nie?

Cleo taaa no pozniej jak Michal spal to faktycznie wszyscy byli grzeczni :D ale rano to 2 slow nie moglysmy zamienic, bo sie o wszystko naparzali, a po drzemce to juz Michal tylko swoim tylkiem byl zajety, do zabawek sie nie zblizal tylko na rekach siedzial i myszke miki ogladal :/ a tak nawiasem mowiac zwalil to kuposko wreszcie przed spaniem :D
 
Kilolek 2-3 latki to najgorszy wiek, trzeba go po prostu przetrwać, dasz radę;-) a chłopaki jak to chłopaki, lać się zawsze będą i często na poważnie. Sama mam 2 młodszych braci, choć różnica większa bo 4 lata, ale lali się nieprzeciętnie. Nieraz któryś przytomność tracił po uderzeniu w plecy:baffled:
A teraz dobrzy kumple:tak:

A mi nie chodziło o ich zachowanie a o Twoje zdrowie:tak: w dobrej wierze pisałam:tak:
 
Ja wiem dziunka i wcale nie mam pretensji. Sama sie czasami zastanawiam ale o pozniej bede miala sama do siebie pretensje albo nie daj boze do nich ze sa tylko we 2 bo byli nie do wytrzymania?
Wiem, ze sie beda lali cale zycie ale wiesz no nie co sekunde. Niedawno jeszcze raz sie lalai raz kochali i razen bawili, a mam nadzieje ze niedlugo ten stan wroci. A jak bedzie 3 chlopak (o ile bedzie) to sie beda lali we 3 :D

sorki ze jak ak dziwacznie pisze, z bledami i wogole, cos tu mi nei dziala na tym kompie, nie wszystkie klawisze, do niekturych sa jakies dzwine funkcje przypisane, nic tu nie kumam i wychodzi co wychodzi
 
Kilolku ja myśle, że poradzisz sobie z dziećmi bez książek i poradników, zdaj się na swoja matczyną intuicję.
Michał musi przestrzegać pewnych zasad bo inaczej naprawde wejdzie Wam na głowę, ja w takich podbramkowych sytuacjach reaguje ostro i stanowczo. Trudno placz, lament, ryki i fochy na mnie nie działają. Ja jestem cierpliwa, potrafie to odczekać i wtedy na spokojnie tłumaczę i tłumacze (moze kiedys coś zapamieta).

np. dzisiaj zaczał sie wyglupiac przy sniadaniu bo babcia przyszła (zaczela go zaczepiac) Mowie do niego, proszę, mowie, tlumacze nic no i wyladowal poza kuchnia (w lozeczku), bo nie moge pozwolic mu na rzucanie w babcie jedzeniem (nawet dla zabawy). Babcia oczywiscie na to: on sobie nie zdaje z tego sprawy i jest glodny. (co dla mnie jest rownoznaczne z tym: daj mu we mnie rzucac tym jedzeniem niech sie pobawigrrrrrr)
Jego placz trwal z 15 minut, babcia juz prawie z nim plakala, po 15 minutach dziecko wychodzi z lozeczka tuli sie do mnie, tlumacze mu co zrobil on pokazuje na siebie oj, oj, poszedl babcie utulic i poszlismy dokonczyc sniadanie do kuchni. Miejmy nadzieje, że bedzie mi jak najmniej takich numerow wyczynial bo sie pod ziemie ze wstydu zapadne kiedys.
 
Etna oj zapadniesz się jeszcze nieraz;-) dzieci są nieprzewidywalne, nie wiadomo jak wychowane:tak:

Co do cwaniakowania - Asia wyczaiła że wystarczy hasło "SIUSIU" i mama wyciąga z wózka... no i teraz mam fałszywe alarmy "SIUSIU", wyciągam, a młoda mówi że "NIE" i zwiewa ubawiona po pachy:sorry: przestałam po 3 dniach reagować i nie ma sikania podczas drogi:-p
 
Dziunka to fakt, mam super tesciow. Zawsze jak juz tam jedziemy (a to kawal drogi) to na dluzej, nieraz tak jest ze ja tam siedze z Mlodym a Ł. wraca do pracy i potem po nas przyjezdza. Moze to dziwnie zabrzmi, ale wole tam pojechac, niz do mojej matki :-) tym razem to wlasnie u nich posiedze miesiac, a potem 1,5 tygodnia u mnie(matka przyjezdza na urlop do PL i chce wnuka zobaczyc). i juz jestem chora na te 1,5 tyg.... musze pojechac, "odbebnic" wizyte i wracam do siebie hehe
...zycie pisze rozne scenariusze :-)

milego wieczorku! mlody spi, a ja pewnie kolejny odcinek "Kosci" sobie puszcze :-)
 
no dzieci zawsze beda nam odstawiac numery za ktore bedziemy sie wstydzic, nie ma sie co ludzic :D
staram sie byc stanowcza tylko szkoda mi go, bo jak mu za przeproszeniem twarda gula z tylka juz wystaje to nie dziwota ze go wszystko drazni i jest niedobry, wtedy nie mam serca sie mu za mocno stawiac. A moja intuicja cos nie dziala zbytnio, bo dzieci nie chca ze mna wspolpracowac :/ pomysly mi sie pokonczyly, trzeba by sie dowiedziec co sadza o tym inni. Nie jestem zwolenniczka slepego nasladownictwa poradnikow ale lubie poczytac rozne rzeczy, czasem pozwalaja spojrzec na problem z innej strony. Lubie poczytac rozne opienie i pomysly a potem usnuc wlasna teorie biorac po trochu tego co mi akurat pasuje, dodac cos od siebie
Problem w tym, ze ja za nerwowa jestem

Dziunka u mnie takie haslo klucz to "mama ała" i mama leci, bierez na raczki i gdzie al? brzuszek, dupka...?
 
Ostatnio edytowane przez moderatora:
Kilolku ja myśle, że poradzisz sobie z dziećmi bez książek i poradników, zdaj się na swoja matczyną intuicję.
.

dokładnie! ja po wyjsciu ze szpitala przyjechałam do Wawy i od tamtej pory nikt mi nie pomógł przy dziecku.a jak wiecie początki są najgorsze.dałam radę? dałam:-)
najgorsze przy dzieciach wg mnie jest zmęczenie ,brak czasu dla siebie i samotność
wychować można dobrze nawet padając na ryj za przeproszeniem...

idę spać bo mnie nogi bolą jak cholera.od dzwigania wózka zapewne na paeronach.podjazdy robione za czasów chyba Gierka ,a te terazniejsze a'la deska zbita to juz bez komentarza.WARSZAWA.....
 
reklama
Dziunka to fakt, mam super tesciow. Zawsze jak juz tam jedziemy (a to kawal drogi) to na dluzej, nieraz tak jest ze ja tam siedze z Mlodym a Ł. wraca do pracy i potem po nas przyjezdza. Moze to dziwnie zabrzmi, ale wole tam pojechac, niz do mojej matki :-) tym razem to wlasnie u nich posiedze miesiac, a potem 1,5 tygodnia u mnie(matka przyjezdza na urlop do PL i chce wnuka zobaczyc). i juz jestem chora na te 1,5 tyg.... musze pojechac, "odbebnic" wizyte i wracam do siebie hehe
...zycie pisze rozne scenariusze :-)

milego wieczorku! mlody spi, a ja pewnie kolejny odcinek "Kosci" sobie puszcze :-)

Ja to zawsze idę jak na skazanie do moich dziadków. U mamy też nigdy nie czuję się jak w domu. Co więcej, czasem wolę posiedzieć u teściowej cały dzień niż godzinę z dziadkami... Teściowa przynajmniej nie pyta, nie komentuje, nie wtrąca się i szanuje wybory. Oczywiście gdzieś tam po kątach delikatnie coś zawsze powie ale nie czujesz się z tym źle.
A mamę mam na co dzień w pracy i raczej tworzymy układ koleżeński a nie matka - córka. I to niestety najgorszy układ z możliwych.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry