reklama

Listopad 2009

Ja na ten temat nie bede sie wypowiadac bo mam na dzisiaj dość nerwów !!!!!!
Moze wreszcie pojde zjeść śniadanie !!! Dzisiaj zlizywałam resztki po małym za przeproszeniem ;/;/
Do tego pokazywał ponad godzinny piękny bunt w zasypianiu. W ko,ncu sie wkurzyłam maxymalnie. Poszedł na kare do pokoju......potem przytulił sie, wypił troche wody i zasnął jak niemowle. Szatan jeden pierdołowaty... Gdyby nie ta kara to do teraz gadał by o kangurach, sandałach i bóg wie czym jeszcze. Tata nawet kołysanką go chciał utulić to mu powiedział "tatuś nie miałcz". No i pogadane............. ufff ide wypuścić kota i jakas sałatke warzywna chociaz o tej godzinie moze zjem ;/////////

:-D:-D:-Dnie wytrzymam,smacznego w końcu

mój usnął na cycu terrorysta "mama daaaaaa" i dałam...ale juz spokój mam
 
reklama
U nas do przedszkola jest podobnie - nabór w marcu dla dzieci, które zaczynają potem we wrześniu..i pierwszeństwo mają matki samotnie wychowujące dzieci, potem dzieci rodziców, którzy oboje pracują. A żłobki, to jak u Martolinki - najlepiej zapisać, jak się jest w ciąży i potem się modlić o przyjęcie..:wściekła/y::-(
Edit:
Pokusiłam się na zakup książki "Język dwulatka" Tracy Hogg i powiem Wam, że jestem zadowolona jak na razie..nasze pierwsze osiągnięcie, które "zawdzięczamy" książce, to to, że nie ma już histerii przy wychodzeniu z kąpieli wieczornej. Tak to mała mogła się kąpać wiecznie, a potem krzyk, jak chcieliśmy ją wyciągnąć. A w książce doradzają, żeby wprowadzić rytuał pożegnania się z zabawkami z kąpieli i wodą, które "idą spać" - i, odpukać - działa!!!:-)

Ha! moge pisac ksiazki;) wlasnie tak robimy z Ignacem:) i rzeczywiscie dziala...no i teraz wszystkim i wszystkiemu mowimy "pa pa";)))
 
Kilolku:
urodziny_177.jpg
 
Ja też miałam dzisiaj cięzki dzień, ale juz mniej wiecej wiem jak bede pracowac w tym roku szkolnym

jutro zapowiedziala sie na kawe moja kolezanka z pracy(cale wakacje sie do mnie wybierała). bedzie sie chwalic hihihi (bo ja juz sie dowiedzialam że jest w ciąży) tak sie cieszę, że jej się udało, dopiero co dom postawili. Super!!!

Musialam odwolaj jutrzejszy basen :((( ale mam nadzieję, że odbijemy to sobie z martolinka we wtorek, albo poniedzialek

mąż też męczy mnie o samochód bo ostatnio ciagle gdzies wybywam, wiec jutro mnie usiedlili w czterech snianach :P
 
15 lat ...boże co za kraj ...i wez człowieku miej dzieci więcej ....jak se nie zarobisz to miec nie będziesz...to SE dziś marudzę
dzis kolej na ciebie :d

co do przedszkola, kilka lat temu moja kolezanka z pracy starala sie o miejsce dla swojego synka i zasady byly takie: 1) rodzice niepelnosprawni 2) samotne matki 3) nauczyciele 4) patologia 5) cala reszta i mojej kolezanki dziecko czyli nauczycielskie sie nie dostalo. "Cala reszta" nie miala najmniejszych szans.
W zeszlym roku probowalam "zalatwic" po znajomosci przedszkole w rejonie dla Kuby to mi ejdna znajoma przedszkolanka, ktorej synka kiedys uczylam powiedzial zebym moze lepiej dla dziecka sprobowala gdzie indziej, bo u nich 80 % patologi i szkoda dzieciaka :/

Etna ja tez mialam dzis ciezki dzien w pracy mimo, ze bylam tylko 2 godziny ale emocjonalnie mnie wykonczyl ale za to wrocilam do domu jako supermama. Mialam rozmowe z jedna mama. Poprosialam by poszla z dzieckiem do psychologa, bo mama zachorowala na raka i dziecko bardzo to przezywalo. Miala wyniki i chciala przedyskutowac przed kolejna chemia. Jak mi opowiadala co to dziecko przezywa i o tym, z enie ma dla niej juz zadnych szans, bo ma przerzuty do wszystkich wezlow i do mozgu to sie normalnie poryczalam tam przy niej i nie wiedzilam co mam jej powiedziec. Ona nawijala przez 2 godziny a ja na koniec banalne "zrobie co w mojej mocy" i "bedzie dobrze" naprawde nie wiedzialam co mam jej powiedziec, sytuacja mnie przerosla

A na koniec dnia podklucilam sie strasznie mezem o namolna sasiadke. Przylazi doslownie codziennie popoludniu i siedzi az do dobranocki, ja nic nie moge zrobic tylko musze z nia i jej dzieckiem kolkiem siedziec. A. ucieka jak tylko ja zobaczy, bo jej nie trawi (ja z reszta tez z trudem) a myslalam ze spedzimy wpsolne popoludnie. On ma do mnei pretensje ze ja jej nie powiem zeby poszla do diabla ale co mam powiedziec, ja tak nie umiem powiedziec jej ze nie moze przyjsc, bo mam jej dosc (sklamac ze jestem zajeta nie moge bo widzi ze nie jestem, a po prostu chce pobyc z moimi facetami sama) wczoraj sie wprosila nawet jak Cleo byla, jej nie przeszkadzalo, glupa jeszcze ciela ze dziwila sie ze jakis inny wozek przed domem stoi a dzis to nawte nie zapytala czy moze wejsc, poprostu przyszla :/ nie wiem co mam z nia zrobic, bo z jednej strony fajnie jak jej corka przyjdzie, bo maja sie chlopaki z kim bawic jak mi sie nie chce na plac zabaw isc ale kurcze nie codziennie po kilka godzin. Tez chce poprzebywac z mezem, zeby oni sie razem bawili. Sasiadka jest taka ze, ze jeje sie nie chce dziekciem zajac, teraz jest w ciazy i siedzi w domu ale dziecko na caly dzien do przedszkole oddaje mimo wakcji, bo ona musi posprzatac i zrobic zakupy a przeciez z dzieckiem sie nie da (ponad 3 letnia dziewczynka) A. jej kiedys mowil, ze "nawet on" umie robic zakupy z 2 dzieci :D no a jak przywozi ta mala z przedszkola to woli przyjsc do nas i miec ja z glowy. Wczoraj malo zawalu nie dostala jak sie dowiedzial ze zamierzamy isc z Cleo pieszo na stacje jakies 20 minut spacerem jak to tak mozna????? dlugo by opowiadac o tym wszytskim, generalnie jest bardzo ciezka do strawienia na dluzsza mete.
No i powiedzcie mi co ja mam jej pwiedziec by tak nie przylazila?
Do tej pory to jak chcielismy sie jej pozbyc to szlismy an spacer albo na osiedle na plac zabaw ale kurde tez chcemy pobyc na naszym podworku
 
Ha! moge pisac ksiazki;) wlasnie tak robimy z Ignacem:) i rzeczywiscie dziala...no i teraz wszystkim i wszystkiemu mowimy "pa pa";)))

Oj u nas po myciu głowy dziecko marzy tylko o jak najszybszym wydostaniu się z wanny:zawstydzona/y: musze kupić rondo...


Kilolku a może by tak zakluczyc drzwi i udawać że nie słyszysz dzwonka? Ja tak robię zawsze:-) przychodzę do domu, wyłączam domofon i z główki mam niechcianych gości:tak:
Piszesz o ogrodzie i podwórku - moja mama też znalazła na to sposób - zamyka furtkę na klucz a przy furtce nie ma domofonu. Komu zależy ten się dostanie - po to są komórki.
A jak to u Ciebie nie przejdzie to chyba czas powiedzieć babie wprost, a skoro A taki mądry to niech on to zrobi;-)

Co do kobiety chorej na raka, b.smutne:-(:-(:-(


U nas rozkręca się mega burza:szok:
 
hej laski

my już od 7 na nogach...Krecik, śniadanko,klocki ,patelnie na podłodze ....

Kilolku czy dzis robisz teścik ?? bo umieram z ciekawości ;-)

co do tej koleżanki to lipa że mieszka tak blisko bo nawet się schowac nie możesz.a jakbyś poszła do domu np i powiedziała że idziesz np sprzatać to polazła by za Tobą czy tylko na podwórko przyłazi.Kure ludzie to wyczucia nie mają naprawdę.Ona niedługo rodzi to będziesz mieć św spokój tylko kurde to już bedzie dawno jesień...a spróbuj jej może powiedziec tak prosto z mostu że chcesz pobyć sama z mężem bo niedługo wracasz do pracy ...wiem wiem nie dość że ona ciężarna to jeszcze nie tak łatwo to z siebie wykrztusić...

lecę pieluszkę zmienić bo śmierdziuch z rana że hoho:-D

Dziunka ta sąsiadka to przez płot i wszystko widzi,nawet okna Kilolka
 
Ale niech sobie widzi. Jak zacznie wołac przez płot to można krzyknąć że się jest zajętym;-)


Kilolek a nie możesz powiedzieć że masz jakiegoś wirusa i nie mogą Cię wyleczyć? od razu ją odstraszysz.
 
Witajcie, u nas leje , grzmoty juz słychać!!!

Antek robi pa pa kotkowi , zabawkom jak idzie na drzemke , po kapieli rowniez ;-)
Kiloelk to chyba taka osoba , której trzeba powiedziec wprost , bo inaczej nie zrozumie. Musisz sie przełamac
 
reklama
cleo jutro
do domu za man nie pojdzie ale chodzi o to ze ja bym chciala na podworku poprzebywac. A jakbym np zabrala dzieci i powiedziala ze ide do domu sprzatac, ona by poszla a ja bym dajmy na to za pol godziny wyszla to ona by przylazla po raz drugi.
Zamknac furtki nie moge, bo za duzo ludzi tu mieszka poza tym ona widzi nawet co gotuje w garnku, jest tak blisko i siatka taka nie kryjaca ze nie da sie udac, ze sie nie widzi i nie slyszy.
Wirusa to nie sadze by zakumala, poza tym chodze do pracy no to nie moze to byc nic zarazliwego
Teraz moze bede mowila ze nie mam czasu bo robie przetwory czy co, tylko nie wiem czy sie uda
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry