martolinka bardzo mi przykro
wy przy porannej kawi a ja przy piwie

bezalkoholowym, którego nie znoszę ale mam "przepisane" przez lekarza, znow mnie muli od rana, musze uzupełnic elektrolity i inne takie tam.
Kuba dzisiaj do przedszkola nie poszedł. Cały tydzień jęczał, ze nie chce iść więc mu dzisiaj odpuścila a on oczywiście jęczy, zę chce iśc

ale dobrze,z ę nie poszedł, bo zasmarkany jakis i chyba podziebiony to sie nieco podkurujemy. Do tego szczęśliwie ominał nas spacer w deszczu. Na dwór nie wyjdziemy ale cieszę się z deszcczu, bo doszorowałam ostatnie okno dachowe - taki moj nowy patent. Jak leje co 15 minut zlewam okno detergentai na denaturacie a po kilku razach zaczynam je szorwać w deszczu i raz dwa sie pięknie domywa. Po deszczu wystarczy przetrzeć. Mam wyjątkowo uświnione te okna, bo kilka metrów dalej na ich wysokości jest komin babci, która pali w piecu węglem i śmieciami

wiec moje okna po godzinie od mycia sa czarne i tluste i niczym nie mogę ich doszorować do tego jesczez kot lubi pzez nie włazić a jak są zamkniete to paca mnie łapami zeby otworzyć więc i ślady blotnistych kocich lap tez są, ze o ptasich odchodach nie wspomnę :-( a tteraz sliczne :-) tylko do świąt na pewno będe musiala je jeszcze umyć, może jeszcez będzie padalo
dla mnei to juz czas na drzemkę normalnnie, adam na twarz. Wogolr jakas nierzyytomna od rana jestem no i troche juz się zdążyłam urobic, teraz się na lazienke nastrajam....