reklama

Listopad 2009

reklama
Mam info od Poli
"Hej. Jestem jesczez niestety w szpitalu. Ale za jakąs godzinę będę wracać. Napisze później na bb. Z małym wszystko ok na szczęście. Za to ja ledwo zyję."
 
Mam info od Poli
"Hej. Jestem jesczez niestety w szpitalu. Ale za jakąs godzinę będę wracać. Napisze później na bb. Z małym wszystko ok na szczęście. Za to ja ledwo zyję."

uffff to moge isc spac, jutro rano bede czekac na szczegolowe wiesci, Polaa to wracaj szybko do domu i odpoczywaj

Martolinka jak Ty bedziesz rodzic to ja chyba osiwieję, mam nadzieje że nawet w nocy dasz mi znac ;-)
 
Dziewczyny wielkie dzięki za troskę, jesteście wielkie;-)

Juz jestem w domu, ledwo żywa:-(
Ale się dzisiaj najadłam strachu, tak jak pisalam wcześniej zle sie czulam, albo mi bylo goraco albo zimno i cala sie trzesłam i zaczęłam wymiotować.
Nie zastanawialam sie dlugo i obudzilam męża, jak mnie zobaczyl to powiedzial: "Matko ale Ty jestes blada, doslownie biala jak sciana" wiec mu mowie co sie dzieje i wtedy zaczelo mi sie robic ciemno przed oczami:(
Zadzwonilam do kolezanki czy moze wpsc do Kuby, na szczescie byla w domu i przyjechala do pol godziny. A my pojechalismy, ledwo wsiadlam do samochodu, oczywiscie bark, na ktorego bol tyle juz narzekam dał znac o sobie, aż mnie skrecało:-( od razu nas przyjeli, pierwszy raz w zyciu mialam takie wysokie ciśnienie:szok: ale wiedzialam ze to na pewno z nerwow bo sie tak przestraszylam, ze szkoda gadać. jak mnie zbadali i powiedzieli, ze z Malym wszystko ok to sie troche mniej denerwowalam i wtedy cisnienie bylo juz w miarę:tak: ale wymiotowalam dalej, brzuch zaczal mnie tak boleć, ze ledwo oddychałam. Polozna przyszla i spytala czy mam torbę ze sobą na co ja zrobilam wielkie oczy. Mąż nieźle przestraszony i jedyne co powiedzial:
"Mialas racje zeby powoli sie pakować", a ja mowie, ze nie mam ale jak cos to przeciez mąż przywiezie co trzeba, reszte dokupi jutro ale od razu mysl a co z Kuba?? az mi sie beczec chcialo, pozniej przyszedl lekarz, okazalo sie ze mam też gorączkę:baffled: i znowu wymioty:zawstydzona/y: nie wiedzieli od czego to, powiedzialam e wydaje mi sie ze puchnac zaczelam ale stwierdzili ze tylko mi sie wydaje ( w sumie i dobrze), gadali miedzy soba czy mnie zostawic czy nie. Mąż pojechal do domu do Mlodego, na szczescie kolezanka spisala ie dzielnie, wykapal Kube, polozyl spac i wrocil. (oczywiscie Ona z Nim zostala jeszcze). A ja w tym czasie lezalam sobie i tak chodzili do mnie wszyscy na zmiane i tylko pytali jak sie czuje:baffled: Maly wiercil sie strasznie, jeszcze tak nigdy nie bylo. Zmierzyli mi znowu cisnienie i bylo juz ok, miarę ok.
Z cukrem u mnie wszystko w porządku:tak: bo myslalam ze moze cukier mi spadl czy cos w tym stylu. Ulyszalam oczywiscie, ze na tle nerwowym to na pewno też jest:zawstydzona/y: pewnie i racja:zawstydzona/y:
ale jak powiedzialam, ze mialam podobnie jak bylam w pierwszej ciąży i ze w tej tez juz mialam zapalenie pecherza i identyczny bol brzucha tak sobie to wzieli do serca. Wczesniej juz wzieli mocz do badania ale chyba o nim zapomnieli:baffled: wreszcie po dwoch godzinach okazalo sie ze znowu na to cierpię:/ w tamtym tygodniu sikalam czesciej ale tylko przed dwa dni czulam bol a tak to bylo ok i w sumie zlekcewazylam to a apogeum bolu przyszlo dzisiaj:-(:-( identyczna sytucja jak w ciazy z Kubą. Ten sam bol, teraz tylko przynajmniej przytomnosci nie stracilam, ale slaba jestem jak nie wiem.
Mam lezec w lozku najwiecej jak sie da.
Odpoczywac i nie stresować sie.

Mąż wlasnie pojechal do pracy, Biedak nie spal w ogole ale mysle, ze da radę.
kuba spi a ja spadam do wanny i do lozka tez.

Jeszcze raz dziekuję
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry