reklama

Listopad 2009

reklama
Kilolek, co się dzieje?
Polaa, to niezły uparciuch z Ciebie od urodzenia:-p
Dziunka, mi się gorzej pakowało..ale w sumie rozpakowywanie też masakra..jakoś niby większe mieszkanie, a nie ma gdzie wielu rzeczy pochować:szok::zawstydzona/y:
Banana, może fundnij młodej na urodziny głowę do czesania;-):-)
 
polaa faktycznie dałaś mamie popalić

a u mnie... mam już dośc siedzenia w domu. Oni też więc są nie do zniesienia. W sumie mogłabym jakos dobrze wykorzystac ten czas kiedy nic nie musimy, jestesmy w domu ale jakos nie moge. Nie moge sie zebrac, zorganizowac tylko sie ogladam żeby mi wszyscy dali święty spokój. W efekcie nic nie robimy, wegetujemy od 8 do 8. Wstaję rano i czekam aż pójda spać. Mam problem nawet by ugotowac Zuzi ziemniaka czy zetrzeć jabłko. Nic nie robie a nie mam czasu. Zuza jęczy 3 dzien non-stop nie wiem o co. Ja z rozpaczy żrę jak świnia, dosłownie wpieprzam wszystko co mi w ręce wpadnie. Co prawda udało mi sie dzisiaj namówic mame by została z chłopakami a ja poszłam na zakupy i spacer ale zgrzałam się niemiłosiernie, rozbolala mnie głowa i boli do tej pory. W dodatku jak sie rozebrałam na klatce to mnie zawiało (minutę dosłownie tam stałam) i już wzdłóż kręgosłupa i kark mnie rwie, głową kręcic nie mogę. A w domu mama miała dac chłopakom obiad ale jesc nie chcieli, dłubali, mama stwierdziła, ze zimnego obiadu sie nie je, 2 razy podgrzala i po 15 minutach talerze zabrała :-(w efekcie nic nie zjedli. Drugi raz nie mogłam ich juz zmusic bo oni juz jedli i babcia im nie kazala i koniec. Zrobilam im parówki, Michał tak sie przy nich wiercil ze zleciial na podłogę, nakrył się talerzem i poprawił sokiem. Metr obok stało pranie na suszarce obecnie całe upaźdolone parówkami z ketchupem i sokiem jabłkowym. Niby nic, niby norma ale juz mi psychika siada, ja juz sama nie wiem czego chcę ale COŚ chcę, cokolwiek, bo tego juz mam dosyc i dlużej nie wytrzymam. Mam ochotę utopić się w kałuży (jak na zlość wyschły)
 
Kilolku oj niedobrze. Życzę poprawy nastroju jak najszybciej :tak: ja jak jestem zła, siedzę w domu to też bym tylko jadła i jadła:zawstydzona/y: także wiem co czujesz :tak: mam nadzieje, ze Michał szybko wyzdrowieje i wyjdziecie z domu w końcu. Ja już też trzeci dzień z rzędu siedzę w domu i też mam serdecznie dość. Wczoraj maz wziął Kube na spacer bo chwilę nie padało a ja z z Wojtkiem zostałam. Ach takie go życie...



no racja, jestem od urodzenia uparta:zawstydzona/y:

po porodzie źle ze mną było, nawet bardzo ale wyszłam z tego i dzisiaj tego nie widać:-D
 
Ostatnia edycja:
Kilolek, w pełni Cię rozumiem:zawstydzona/y::-( Ja po porodzie, mimo, że spuściłam 12kg, to w bardzo krótkim czasie zyskałam 20kg...stresy i nerwy zajadam i obojętne czy na słodko czy jak tam..
A dzisiejszy dzień Twój - współczuję:-(
 
Czee
ehh jakoś wena zgasła mi zupełnie, może z pierwszymi promykami słońca, jak takowe się pojawią, znów mnie nawiedzi.;-)
AZA - to super, że się udało tak z przedszkolem.
Kikolek - trzymaj się. Wiem, że nie jest łatwo, mi każdy mówi, że jeszcze trochę, ale ile to trochę????:wściekła/y:
Maxwell - jak fajnie żeś wróciła... opowiadaj jak dzieciaków wrażenia.;-)
Moja pamięć szwankuje, kolana kręcą, idę pod kołderkę, zaraz "Przyjaciółki";-)
Życzę dobrej nocy i miłego piątku.
 
Ana, Marta zachwycona, bo ma miejsce do "biegania";-):-) Jej w sumie było jedno, albo i wręcz poprawiło się jej nocne spanie:tak: Gorzej z Marysią..co jakiś czas płacze, że chce do starego mieszkanka..pierwsze noce spędzała z nami, wczoraj w nocy znów histeria..ech..myślę, że tu się nałożyło do przeprowadzki dodatkowo wyrzucenie smoczka..
Miłej nocki dziewczyny:-p
 
Witam,
Polaa, tak jestem jak Kubuś z 9 listopada :)))))))) Kubuś kończy 3 a ja 30 hehe...

Kilolek miałaś dzień kobitko... Mam nadzieję, że jutro będzie lepiej.

Maxwell super, że wszystko poszło bez wiekszych problemów. To kiedy parapetówa :DDDDD
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry