reklama

Listopad 2009

no dobra..... ;-)
buuuuuu od 3 lat nie moge pospac do 10!!!!!!!!!! a tak to kiedys uwielbiałam ;-) (bo ja zyłam glownie nocami od wielu wielu lat, a teraz niekoniecznie ;-) )
a zamiast zazdroscic, to moze zaraź sie takim stanem ;-) naprawde fajnie jest ;-) hihihih
na dzieci nie mam prawa narzekac, meza czasami przemilcze i jest OK ;-)


ps.... nic nie piłam, zeby nie bylo, ze sama w domu z dziecmi, "pod wplywem" ;-)
 
reklama
Lotka - wow, dobrze się w życiu ustawiłaś;-):-D, żartuję, optymistka z Ciebie nieziemska.
A tak a propos dziś zaćmienie słońca w australii:-D:-D
Tak mi się jakoś skojarzyło.
 
Dziunka no na piechotę my ale moglibysmy tez autobusem tyle, ze autobus tak jak u Ciebie raz na godzine i to bynajmniej nie wtedy gdy człowiek by sobie zyczył, jedzie 15 minut ale jest pełen i jest problem bo dzieciaki sie przewracaja, Zuze musze wstawic tylnymi drzwiami a na przód isc sama w kolejkę po bilety wiec ja wole isc niz sie stresowac w tym autobusie. Ja mam tylko 3,5km wiec mozemy sobie pospacerowac
 
Lotka mnie tak trochę życie przytępiło ;-) choć mimo wszystko i tak chyba jestem optymistką ;-)


Ana z ciekawostek, co prawda nie związanych z zaćmieniem, to mi się przypomina jedna, która pewnie tłumaczy wszelkie zachowania samców - facetowi przez tydzień wzrasta testosteron o ponad 50% jeśli sobie nie ulży ;-) jednak kobiety są mniej skomplikowane:cool2:
 
Lotka mnie tak trochę życie przytępiło ;-) choć mimo wszystko i tak chyba jestem optymistką ;-)


Ana z ciekawostek, co prawda nie związanych z zaćmieniem, to mi się przypomina jedna, która pewnie tłumaczy wszelkie zachowania samców - facetowi przez tydzień wzrasta testosteron o ponad 50% jeśli sobie nie ulży ;-) jednak kobiety są mniej skomplikowane:cool2:
dziunka, mi zycie dalo popalic tak do 19 rż. wtedy sie wyprowadzilam z domu i poznalam inny swiat ;-) od tej pory biore garsciami, moze i "nadrabiam" stracone lata i uwazam , ze szkoda czasu na uzalanie, jeszcze wiele przykrosci nas spotka, a jak tylko mozna to trzeba sie cieszyc ;-)
 
hej dziewczyny :)
znowu mam zaległości z których się nie wygrzebię, uff..

Martolinka, gratulacje, podziwiam twoja wytrwałośc z tymbieganiem , trzymaj tak dalej :). Ja Ali urodziny mam w 3 ratach.. 25 dla rodziny u teśców, 28 prawdziwe, ale obchody będa chyba tylko z cukierkami w przedszkolu i 1.XII zaprosimy do nas jedną koleżankę z przedszkola. Większego kinderbalu nie planuję, Ala chce zaprosić tylko Olę :). Całe szczeście :)

Maxwell jak tam idzie urządzanie ? Tak sobie myślę, ze fajnie się tak urządzać, ale z drugiej strony jak sobie przypomnę nasz remont i kupowanie mebli to mi się słabo robi. Miałam mdłości na na samo wspomnienie zapachy leroy i castoramy :).
Dziewczyny z moją pamięcią też marnie, już kiedyś pisałam, ze potrafię iść do kuchni i zapomnieć po co przyszłam albo wkłądam garnek do lodówki, przesuwam słoik i za chwilę się dziwię co garnek robi wlodówce..załamka. Ale mamy zkoleżanką teorię że to kobiety karmiace tak mają. Dziunka, dziecka zapomnieć jeszcze mi się nie zdrażyło :)

Ilona pytała kiedyś o ciasto - ja ostatanio robiłam to: Moje Wypieki | Murzynek z wiśniami robiłam z konfiturą malinową, proste i smaczne.

Ana niezłe przytulanki mają twoje córy :). U nas rządzi ostatanio "misio bez nóżek", tzn. taki misio szmatka z głową dla niemowlaków. Oczywiscie Ala w niemowlęctwie się nim nie interesowała nic a nic, ale teraz go kocha bardzo i Wojtek się dotknąć naet nie może :). Ala czasem się przebudza w nocy i jęczy "gdzie jest mój misio bez nóżek".. Eh :),


A jeśli chodzi o wagę kucheną to ja bym chciała taką małą ale z szalkami, zeby Ala mogła się nią bawić bo to fajna edukacyjna zabawka moze być. I teraz widzę, ze najmniejsze sa takie wagi zabawkowe w sumie tylko ciekawe do jakiej one są wagi, do 0,5 kg ? mi byłaby potrzeba do ważenia skłądników do ciast tylko :)


Dziunka, ja w kwestii mycia jestem bezwzględna, tylko w bardzo bardzo wyjątkowych sytuacjach jak przyjeżdżamy późno do domu (po 21) odpuszczam Ali mycie, ale zęby, ręce i buzię przeważnie i tak musi umyć. A tak poza tym mycie musi być codziennie, siedzi w wannie i wie, ze nie wyjdzie dopóki nie bedzie umyta.

Wspólczuję dziewczyny z tym jeżdzeniem z dzieciakami, ja też sporo się poruszam komunikacją miejską z moimi, ale nie tak rano. No i czasami jest ciezko, staram sie omijać godziny szczytu.

Kilolek kryzys laktacyjny minął ? Wojtuś wciąga rano kleik na MM, wieczorem sinlac i mówie wam - nie moje dziecko :). zadowolony, radosny, SZOK.

Przepraszam ,ze tak po łebkach ale padam już.
U nas ok, jutro idę z Wojtusiem do rehabilitanta bo neurolog zaleciła, ze można y się przejść. No to pójdę raz, nie sądzę żeby było mu to potrzebne ale zobaczymy co powie.
Potem mamy taką kawiarenkę u Ali w przedszkolu, upiekłam ciastka chocolate chips, ale wyszły za słodkie, za słone, za dużo aromatu, wielkie jak dłoń i kanciaste, no wstyd jak nie wiem ale nie miałam już zcasu na poprawki.. Trudno :)
Wieczorem byłam z dzieciakami i koleżanki z pracy. Dziewczyna ma dwie córeczki w 3 lata i roczek, 2 pokoje, pracuje na pełen etat i ma mieszkanie zawsze wysprzątane na bysk. Podziwiam, nie wiem jak ona to robi..

No nic, tyle wam miałam jeszcze napisac, ale zapomniałam :/. Dobranoc..
 
agrafka wychodzimy na prostą, dzieki
"misio bez nóżek" rządzi!!
muszę się tu publicznie przyznać, ze od dluższego czasu mam straszne wyrzuty sumienia wobec Ciebie i Wojtusia :-( bo juz dawno chciałas go dokarmiac a ja Cię odwodziłam a to właśnie tego mu było potrzeba. Pewnie, że nie ja jedna miałąm wpływ na Twoją decyzję ale mam wyrzuty, ze niepotrzebnie i bezsensownie kłapałam dziobem. Przpraszam
 
reklama
dziunka, mi zycie dalo popalic tak do 19 rż. wtedy sie wyprowadzilam z domu i poznalam inny swiat ;-) od tej pory biore garsciami, moze i "nadrabiam" stracone lata i uwazam , ze szkoda czasu na uzalanie, jeszcze wiele przykrosci nas spotka, a jak tylko mozna to trzeba sie cieszyc ;-)

Otóż to.:tak:
Moje też nie było usłane różami, nadal nie jest i dziwię się że taka twarda mimo to jestem. Ostatnio jak ten dobijający dzień mi się trafił to siebie nie poznawałam i nawet zastanawiałam się czy jakaś choroba psychiczna mnie nie dotknęła:zawstydzona/y::-D albo powoli pękać zaczynam i skończę jak moja mama z depresją;-) choć ta, odpukać, póki co doszła do siebie i płacze mało:-D


Agrafka ja posłuchu u Asi niestety nie mam. Jedynie jak tata zwróci jej uwagę to dla niej jest najgorsza kara jaka może być, tak mi jej wtedy żal... ;-)
Rozpuszczone to małe dziadostwo jak nie wiem co ;-) Trudno ją do czegoś przymusić, o przekupieniu nie ma mowy ;-) dobrze, że chociaż te robaki na nią wczoraj podziałały :-D


A ja jednak widzę że mleko matki nie zawsze jest wartościowe i to dwa tak bliskie przypadki - jeden Nina, drugi Wojtuś. Człowiek zachodzi w głowę co dziecku dolega, a ono po prostu nie dokarmione, szok. W życiu by mi to przez myśl nie przeszło... Ale pamiętam jak Julię karmiłam 3 miesiące swoim mlekiem, ale dużo płakała, szczególnie wieczorem, w końcu mama po mm poleciała a młoda zaczęła rosnąć jak na drożdżach, płacze skończyły . Może to też był taki przypadek?:eek:


Wiecie co ja dziś odwaliłam.... wychodzimy z domu na autobus, ledwo zdążyłyśmy, zaglądam do kieszeni w poszukiwaniu kasy na bilety a tam zamiast 5 zł - jedynie 0,50 gr:szok: w popłochu Julki plecak zaczęłam przerzucać i swoje kieszenie i ustukałyśmy na bilety w stronę szkoły, ale na powrotny zabrakło mi złotówki. Na moje nieszczęście nikogo znajomego nie spotkałam, żadnego rodzica więc postanowiłam wrócić do domu na pieszo. Co prawda mogłabym odwiedzić kogoś z rodziny, nasz przyjaciel też mieszka koło szkoły, no ale po 7 rano?? Nie wypadało:baffled:
I w ten oto sposób, w mega przymrozek dotarłam do domu w godzinę i 10 minut:-D a tylko dlatego że rano kawę wypiłam, a ta moczopędna, a druga sprawa że mój pęcherz zachowuje się tak jakbym co najmniej pięcioro dzieci urodziła:baffled: i było ryzyko ze przy byle kichnięciu posikam się w majtki:-D

Asia na szczęście zgodziła się usiąść do karocy, owinęłam ją kocem i spała całą drogę, a mnie bolą nie tylko nogi, ale i ręce bo prowadzić mojego cybexa po nierównych drogach czy po poboczu to mega wyzwanie;-)


edit. dodam że kasa na bilety spokojnie sobie leżała na portfelu, na stole. :///
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry