reklama

Listopad 2009

maxwell, niezla impreza sie szykuje, same pysznosci :tak::-)
marta,
gratulujemy udanej wizyty i super zebow
pola, u nas tez super pogoda :confused2:
ana,maxwell
, w szkole luzik. dyzur mialam kolezanka, wiec bylo prawie jak na kawie. chociaz na przerwach, jak dzieci wyszly na dwor (zimno strasznie i mgla) to ciezko bylo ogarnac. teraz sie nie dziwie, ze wypadki sie zdarzaja, bo naprawde ciezko upilnowac taka dzieciarnie :confused2:
moja za to cale h disiaj przeryczala, a mowilam pani,ze jakby cos bylo nie tak, to jestem na dyzurze i zeby mnie zawolaly (jej grupa jest w osobnym, malym budynku dla maluszkow). moj mowi,ze przyszedl ja odebrac i slyszal jakies ryki, pani otworzyla drzwi,a to Amelka :confused2: i powiedziala,ze praktycznie caly czas plakala. amelka mowila,ze boli ja brzuszek,ale pani chyba nie zrozumiala, bo ona mowila po dziececemu, np nie boli tylko buba.
i w domu te jazda, bo ona od kiedy miala goraczke czyli od srody, to ledwo jadla, tylko to swoje glupie mleko i bawarke nos top, wczoraj troche zjadla, i nie mogla sie zalatwic i brzuch bolal. dopiero niedawno zjadla 4 frytki i 1/4 puszki zupy grzybowej, ktora moj kupil na wszelki wypadek (sama to sobie wybrala, a w zyciu nie jadla ani zupy grzybowej, ani w ogole zadnej zupy puszki :eek:)
i juz jak nowo narodzona. od rana na szczescie goraczki tez nie bylo
 
reklama
Dzien dobry!
witam sie w podkarpacia ;-)
10h w aucie, od kielc po tarnow mgla jak mleko, lekkiego stresa mialam ;-) chklopaki podroz zniesli dzielnie, tylko Maci ostatnia godzine marudzil i poplakiwal.
no i nie bylo mnie chwilke, a jak nadrobie zaleglosci to pojecia nie mam, za duzo piszecie ;-)
 
próbowałam nadrobić....

Ulka nie kumam Was czemu "nie lubicie" chodzić do sieciówek
w Lidlu bardzo ciekawe smaki można poznać
a w sklepiku pod blokiem to oklepane wszystko i ceny też są z kosmosu
ale to wasza sprawa gdzie chodzicie i gdzie wydajecie kase,ale czytając twoje posty człowiek ma wrażenie że biedronkowych i lidlowych ludzi traktujesz gorzej....
i jeszcze jedno pytanie... Ty jeszcze synkowi dajesz mleko w butli??????????????????????


co do placków ziemniaczanych ja nigdy nie lubiłam
ale jakiś czas temu się przekonałam i mój maż tak samo
z tym że ja nie zjem zimnych i broń boże mieszać z czymś
same na sucho
 
Maxwell mam nadzieję że imprezka się udała :-)

Lotka to fajnie że już jesteście na miejscu :-) jak dziadkowie, pewnie przeszczęśliwi?

Banana biedna Amelka :-(


Jejku, widzę że mam duże szczęście, bo Asia nigdy nie miała problemów z kupką. Julia zaparcie miała raz w życiu. Jak widzę jak Miłosz się męczy...a jak widać sporo dzieciaczków ma problemy :-(


U nas już spokój, wszyscy pojechali i jedno szczęscie hehe bo Asia źle zniosła całe zamieszanie. Raz że zawstydzona, dwa że za głośno, za tłumnie...lubi spokój to moje dziecko, ciekawe jak to będzie w przedszkolu:baffled:
Lalka - strzał w dychę!!! Ja jestem tylko umęczona, bo ciągle musiałam Asi pomagać zanim się wszystkiego nauczyła. Inne prezenty nie istniały,tylko lala się liczyła:-D
Lala robi m.in. kupę, siusiu, karmi się ją normalną niemowlęcą kaszką - to sobie możecie wyobrazić jaki szał dla Asi :-) jeszcze czeka mnie wieczorna kąpiel mojej wnuczki:baffled:
 
super dziunka,ze prezent tak ardzo sie spodobal


a amelka juz nie biedna, dzisiaj odstawila taki cyrk,ze mialach ochote sprac jej dupsko. a zaczelo sie,bo nie pozwolilam jej bawic sie ogrzewaniem, tzn, wlaczac i wylaczac. zaczela rzucac zabawkami, podem sama lezala na dywanie i kopala. potem troche przeszlo ,a na koniec cala kolacja wyladowala na ziemi, celowo i gapiac mi sie bezczelnie w twarz, jak rzucala. a mial min tarta marchewke z jabkiem, wiec wyobrazcie sobie, jak wygladal pokoj.... pozbierac nie chciala, wiec pogasilam wszystko, powyla troche, bo przeciez krzywda jjej sie dziala, bo nie pozwolilam za kare pograc na jej tablecie i po chwili usnela w salonie zaraz przed 18. wynioslam na gore i zastanawiam sie, o ktorej wstanie i czy bedzie siedziec do polnocy ,ajk wczoraj....
 
Powiem Ci że Asi zachowanie mnie dzisiaj zszokowało. W obronie lalki potrafiła uderzyć:szok: nigdy jej się to nie zdarzało, szarpać owszem, szarpała się z innymi dziećmi, ale nigdy pierwsza ręką nie machnęła, nawet w obronie ulubionej zabawki... i to tak mocno, chyba za długo sama ze mną w domu... A poza tym marudna była.

Ostatnio leciał George w tv i chyba było coś o lodach, bo moje dziecko wstało od razu z łóżka i afera że chce lody:szok: tłumaczę że nie ma, że później kupimy, bo najpierw śniadanie trzeba zjeść itd, a ona podeszła do zamrażalki, otworzyła, sprawdziła że faktycznie lodów nie ma i zaczęła walić dłonią w te drzwi od zamrażalki:szok: i to z jaką złością! Oczom nie wierzyłam.

Różki jej rosną...
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry