Monik jejku Ty jesteś tyle w ciąży co ja, różnica dnia jedynie....trzymaj się mocno i jak najdłużej w dwupaku.....
aduska rety nie strasz tak, coś się nam wszystkim poprzestawiało, mamy 10 październik a nie listopad, strach pomyśleć co się tu będzie działo za miesiąc....
a tak btw. to ja nigdy nie dzwonie do mamy jak coś mi się dzieje, bo ona płacze jak tylko wspomnę o porodzie, a co dopiero jakbym powiedziała że jakieś skurcze mam.
Zresztą irytuje mnie ostatnio, bo przeżywa moją ciążę gorzej niż ja i to jej wszyscy współczują nerwów, a nie mnie

i zawsze z tekstem że ona tego nie przeżyje jak będę rodzić, że chce jechać z nami do porodu

więc zgodnie z mężem ustaliliśmy że zadzwonimy do niej jak już będzie rozwarcie koło 7-8 cm bo w innym wypadku zdąży przyjechać i narobić mi wstydu w tym szpitalu.