reklama

Listopad 2010

Violett u mnie ostatnio tez była różnica tygodnia, tylko wychodziło że Leoś "schudł" 200g, więc mam podejrzenia że USG mojej ginki zaniża wagę, bo w szpitalu ważył równe 2000g, a tydzień później na kontrolnej wizycie 1800g, a w szpitalu mieli zdecydowanie nowszy sprzęt ;)
 
reklama
Amerie nie koniecznie to wina sprzetu, to moga byc zwykle bledy pomiarowe, lekarz wszystko recznie robi wiec wystarczy milimetrowe obsuniecie reki i juz inny wynik. Dlatego ja tak nie ufam tej wadze z USG. Nie chce mi sie wierzyc ze moja cioreczka tyle by przytyla w przeciagu tygodnia.
Hehe ale sobie obliczylam i jak by rzeczywiscie przybierala na wadze to jutro wazyla by 3345 :P Heheh. Nierealne :)
 
Hej dziewuszki:)

mychakp dobrze ze zadałaś to pytanie o L4 bo też sie nad tym ostatnio zastanawiałam.:)

Przezyłam dziś coś okropnego. Siedziałam przy komputerze i nagle dostałam jakiegoś dziwnego bólu brzucha...a raczej żołądka, pozniej zrobiło mi się słabo i padłam na łózko, następnie biegunka i okropny ból brzucha i cały czas duszności...zadzwoniłam do mamy i jakoś po poł godzinie mi przeszło, ale zdążyłam juz 'przepocić' całe ubranie... Nie wiem co to było...czy to jakaś wirusówka, czy jakieś zatrucie...juz zaczęlam sie bać że organizm przed porodem się zaczął oczyszczać;/ Na sczęscie przeszło...tylko brzuch pobolwea nadal...

Agrafka wszystkiego najlepszego z okazji rocznicy! Miłego wieczoru!
 
Dzięki za trzymanie za nas kciuków. Bardzo nam się przydają. Nadal mam bóle jak przy okresie i co chwilę podkrwawiam. Fenek ciągle mam podłączony i właśnie przed chwilą dostałam drugi zastrzyk na rozwój płuc dziecka.
Żeby chociaż jeszcze tydzień wytrzymać...
 
Kurde Aduska wspolczuje tych Twoich przebojów ciążowych. Dosłownie jak nie urok to sra***. Zaciskaj nogi i sie nie daj.

Monik mam nadzieje ze uda wam sie dotrzymac do tego 36 tygodnia. Bo juz leci Ci 35 tydzien. Bedzie dobrze.
 
Monik jejku Ty jesteś tyle w ciąży co ja, różnica dnia jedynie....trzymaj się mocno i jak najdłużej w dwupaku.....

aduska
rety nie strasz tak, coś się nam wszystkim poprzestawiało, mamy 10 październik a nie listopad, strach pomyśleć co się tu będzie działo za miesiąc....
a tak btw. to ja nigdy nie dzwonie do mamy jak coś mi się dzieje, bo ona płacze jak tylko wspomnę o porodzie, a co dopiero jakbym powiedziała że jakieś skurcze mam.
Zresztą irytuje mnie ostatnio, bo przeżywa moją ciążę gorzej niż ja i to jej wszyscy współczują nerwów, a nie mnie :baffled: i zawsze z tekstem że ona tego nie przeżyje jak będę rodzić, że chce jechać z nami do porodu :-D więc zgodnie z mężem ustaliliśmy że zadzwonimy do niej jak już będzie rozwarcie koło 7-8 cm bo w innym wypadku zdąży przyjechać i narobić mi wstydu w tym szpitalu.
 
Kurde Aduska wspolczuje tych Twoich przebojów ciążowych. Dosłownie jak nie urok to sra***. Zaciskaj nogi i sie nie daj.

dosłownie:)
A mówią, że ciąża to nie choroba:P a tu ciągle coś... Najbardziej to mi szkoda mojego syneczka, bo on musi przeżywać wszytsko to co ja:(

Amerie ja na szczęscie sie bardzo uspokajam jak porozmawiam z moja mamą:)
 
reklama
Nam na SR powiedziała położna, że dobrze jest rodzinie powiedzieć, że ma się termin np na tydz późnej. Żeby nikt nie wydzwaniał dzień po terminie i nas dodatkowo stresował dlaczego jeszcze nie rodzimy :)
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry