hej mamuśki
temat babć, ciotek no i mojej mamy mi tez nie daje spokoju. O dziwo wszystkie doskonale pamiętają poród, a babcia swój pierwszy i drugi poród opowiada w zasadzie za każdym razem kiedy mnie widzi - a z jej opisu to była rzeźnia, heh, super się slucha. Oczywiście za każdym razem dostaje te same rady.. A to, że prawdopodobnie bedę miała cc uwaza za błogosławieństwo (kilka lat pracowała w szpitalu i twierdzi "że te cwaniary lekarki każą kobietom rodzić SN a same to tylko cc") Poaz tym za każdym razem zaznacza, ze przy każdej ciąży podczas porodu dowiadywała się czegoś nowego i że nawet za trzecim razem poczuła się jak totalna ignorantka kiedy lekarz poradził jej jakieś tam ćwiczenia..
Moja mama też wspomina, że SN to rzeź, ale całe szczęście porody zakończyły się sukcesem. Eh, wyobraźnia działa, kiedyś nie było specjalnej opieki nad rodzacą. Moja mama lezała sama na porodówce, przy mojej siostrze połozna przyszła w ostatnie chwili, kiedy już główka była widoczna, podobno jeszcze chwila i wyladowala by na podłodze...
No i inne opowieści dziwnej treści..
Na pocieszenie zawsze sobie przypominam jak moja nieżyjąca babcia opowiadała jak to urodziła pierwszy raz, akurat były doynki, porod był rano a ona wieczorem już prawie poleciała na "tańce";-) (ostatecznie dziadek jej ne pozwolił)
co do skurczów - ja pierwszy raz miałam w sobotę, regularne i bolesne. Powiedziałam o tym mamie, no i tez się zorientowałam że nigdy o przepowiadających nie słyszała. W sumie to nie chcę jej specjalnie uświadamiać, bo wiedza na temat przebiegu ciąży raczej już jej sie nie przyda.
Nom, wkrotce 20.10.2010 - któraś planuje z tej okazji jakąś akcję?
