reklama

Listopad 2010

reklama
I ja również - żadnego pępkowego :-) Na szczęście z R. mamy podobny pogląd na to - lubimy inne klimaty imprezowe ;-) Jak słyszymy teksty typu "no tatuś, to żonka w szpitalu a my pijemy", albo "następnym razem tatuś stawia" to już wiemy, że nie ma co dyskutować bo rozmówca i tak wie lepiej ale myślimy sobie swoje :-)
 
Witam, u mnie pochmurno i zimno.
Ale dużo napisałyście ale na szczęście zdążyłam wszystko nadrobić :-)
Powoli zaczynam odczuwać, że moja miednica przygotowuje się do porodu bo albo mnie coś zaboli w pachwinach, albo plecy nad kością ogonową czy też zakłuje szyjka macicy.
Wczoraj poodrywałam ceny i metki z ubranek dziecięcych i przygotowuję je do prania (a zabierałam się do tego już od 2 tygodni więc już jest postęp:-D)
Hormony mi szaleją bo od soboty mój M mnie wkurza, że normalnie szok:angry: i mam wrażenie, że wszystko ma gdzieś i niczym się nie przejmuje:wściekła/y:
A jakby tego było mało to miesiąc temu zamówiliśmy szafę na ubranka dla Krzysia i miała być do 2 tygodni a tu już miesiąc minął i szafy nie ma!! i gdzie ja mam dać te ubranka jak je wypiorę?? Normalnie masakra...

Pozdrawiam wszystkie mamusie te rozpakowane i te jeszcze oczekujące :happy2:
 
Hej :-) Powoli wracam na forum, nie wiem jak nadrobie zaległości.. Przez 2 tygodnie miałam gości, a potem zabawę z załatwianiem formalności na uczelni - jak dobrze pójdzie to może w przyszłym tygodniu będę sie bronić..

U nas nie będzie żadnych imprez - jak żonka będzie w szpitalu to tatuś będzie zasuwał z mopem i odkurzaczem i szorował mieszkanko ;-). Nie ma lekko, a co.

Z imieniem też mieliśmy cyrk - junior będzie miał na imię Bernard - i oczywiście było, że się dzieci będą z niego śmiały, że to imię jak dla psa, że brzmi jak nazwa żwirku do kociej kuwety, że to imię dla dorosłego faceta.. Ale już się nie przejmuję :-)
 
heja dziewczyny! my juz po przeprowadzce, a Mala dala dzisiaj w nocy rodzica w kosc :happy2:

kolo 11 wieczoram okropne klucie i zaczely sie skurcze tak co 8 minut, potem co 5 i co 3 :-D my w samochod i do szpitala, tam babki rodza praktycznie w korytarzu, jedna polozna ktora egzaminuje te co dopiero przyszly, no masakra. sprawdzila ze nie ma rozwarcia a skurcze co chwila.. podpieli mnie do ktg i skurcze ladne, kazdy silny szybciej niz co 3 minuty, potem znowu lekarz mnie sprawdzal i juz 3 cm rozwarcia :tak: ale 3 cm to nie porod i nie mogli mnie polozyc na oddzial do rodzenia.
ale zdecydowali ze mnie poloza na inny oddzial, dlatego ze ~Malej serduszko bije szybciej niz normalnie (wiemy to od 3 tygodni). niestety moj T. musial jechac do domu bo nie mogl ze mna tam zostac. wiec od godziny 1 w nocy do 8 rano mialam skurcze co chwila, a potem nagle ZONK co 10, 15 min... a teraz wcale. potem to jak mnie przypieli pod ktg to mialam wlasnie co 15 minut a nawet ich nie czulam :-D

w poludnie wypislai mnie do domu i kazali wrocic jak skurcze znowu beda co 3 minuty albo mi wody odejda :-D to teraz jestesmy w domku i lece spac bo cala noc nie spalam. nadal nie moge zrozumiec dlaczego z tak czestych nic sie nie wydarzylo tylko w ogole przestaly :confused::confused:

a powiem Wam ze te skucze nie sa az takie straszne :-) a mialam je w gornej granicy, da sie to przezyc. pewnie parte sa mocniejsze, ale przeciez trwaja tylko chwile ;-)

buziaki, jak bede miec wiecej czasu to poczytam co tam u Was.

i Elzu nie odesla ze szpitala do domu tak latwo ;-) pewnie zalezy na jakich ludzi sie trafi, ale ja naprawde pozytywnie wspominam dzisiejsza noc (oprocz rozczarowania ze nie wrocilismy z Mala do domu;...)
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry