Witam!!
Ja wczoraj po wizycie w Krakowie opadłam z sił i nawet nie miałam siły za bardzo na pisanie. Strasznie dużo naskrobałyście wczoraj. Teraz nadrabiam zaległości w czytaniu, więc parę słów:
Violett szczerze współczuję lekarki na IP. Ja wczoraj też miałam wizytę ale to na odpowiednim wątku. Nie martw się, już niebawem utulisz Marikę i wszystkie złe ginekolożki będą mogły Ci, …. no wiesz.
No i przytulanek Ci zazdroszczę na maxa.
Anbar-zgadzam się z Tobą w 100%. Ja przed moim (drugim) ślubem miałam to samo. Co prawda nie mieszkaliśmy tyle ze sobą przed ślubem co Ty i Twój mąż, ale kłótnie były przed tym wielkim dniem właśnie. Nawet płakałam mamie w rękaw dzień/dwa przed czy aby na pewno ja dobrze robię. Poza tym trochę się bałam, żeby nie było tak jak za pierwszym razem-czyli totalnie źle. Po ślubie wszystko zmieniło się na dobre, tzn. powróciły stare dobre czasy sprzed gorączki przedślubnej.
Tak więc LLF głowa do góry! No i może nie będziesz taka ostatnia jeśli chodzi o mamy listopadowe, spójrz na mój suwaczek!!
Agatakat-gratuluję dobrej pozycji dzidziowej!
Goncia-łączę się z Tobą w odczuciach przedporodowych co do zrobienia najpotrzebniejszych rzeczy przed godz. 0.00/
Wszystkie czopowe mamy-te, którym czop odchodzi-oby odszedł calutki jak najszybciej, te mamy z kolei, które jeszcze czekają na czopa – by to czekanie się nie dłużyło.