Elzu ja tez mieszkam w anglii a z jakiego miasta jestes bo ja z londynu, do lekarza ide w czwartek. ale i tak zamierzam isc tez prywatnie w ok 7tyg na usg bo tutaj robia dopiero w 12tyg a chcialabym juz szybciej wiedziec ze wszystko jest ok. wkurza mnie to bo tu w anglii lekarze do 12tyg poronienie uwazaja za cos normalnego i nie nalezy interweniowac a przeciez to sa nasze skarbeczki juz od momentu poczecia jak wiele aniolkow tu w anglii dalo by sie uratowac gdyby lekarze interweniowali. Mam kolezanke ktora w 6miesiacu dostala skurczy porodowych, zadzwonila do lekarza a ten na to ze to normalne zeby sie nie przejmowala, ale ona czula ze cos jest nie tak i szybko pojechala do polskiego ginekologa a ten powiedzial ze gdyby nie przyjechala to bardzo prawdopodobne ze by urodzila dal jej tabletki na podtrzymanie i teraz ma zdrowa coreczke. Tutaj lekarze nie chca `pomagac` naturze jesli cos sie dzieje to znaczy ze tak musi byc i natura sama sobie poradzi. Ehh przeraza mnie opieka w anglii;-(